sobota, 22 sierpnia 2015

Kraj tysiąca kościołow czyli stopem przez Armenię

Autostop na Kaukazie  działa , ma sie dobrze :-). Prawie cały wyjazd udało Nam sie przejechać stopem , za wyjątkiem kilku połączeń , bo sensowniej było wsiąść w marszrutkę niż tracić czas na szukanie wylotówki .Po przylocie do Tbilisi , po jednej nocce w stolicy Gruzji , pojechałyśmy w kierunku granicy z Armenia , busikiem dworca kolejowego do Marneuli ( 2 lari ), potem do Sadakhlo ( 1,5 lari) i stopem pod sam szlaban :-).


Po stronie gruzińskiej zeszło Nam troche , bo tylko jeden mundurowy zajmował sie kontrola, reszta miała przerwę " na papierosa ". Ormianie załatwiali szybko i sprawnie .Kurs 1 euro - 520 dram .

 Tuż za przejściem złapałyśmy łade, chłopaki  ( 2 Ormian ) chciały Nam bardzo pomóc i zatrzymali dla Nas autobus do Vanadzoru  ( 750 dram ), wyglądający jak czołg z butlami gazu na dachu  :-)



Wlókł sie niemiłosiernie, ehhh . Do Vanadzoru dotarłyśmy dość póżno , około 17stej ,  niestety żadna marszrutka do Dilijan juz nie pojedzie. Aleee znalazła sie taxi tzn kierowca  Nas zaczepił i po targach stanęło na 4000 dram, całkiem ok.
Zatrzymałyśmy sie w Magnit B & B , 7000 za os ze śniadaniem ( pokoje w porządku ,ale śniadanie bardzo słabe , było lepiej nie brać ) .

Dilijan





Okolice


Goshavank






 Ijevan

Muzeum Etnograficzne, bezpłatne




 Winiarna, wycieczka z testowaniem wina 3500 dram







Miasto i targ





Małe co nie co w knajpce Mimino w Dilijan.
Za obiad ( 2 michy zupy-bo  trudno nazwac talerzem :-) , pierożki bądz chaczapuri, lub grilowane warzywa lub dolma, sałata , piwko )  dla 2 osób płaciłysmy w Armeni ok .4000 - 5000 dram czyli ok 7 , 5 - 9,5 euro .



Z Dilijan ruszyłyśmy dalej nad jezioro Sevan, stopem .


Sevanavank







 Hayravank




Dalej stopem dotarłyśmy do Martuni , stąd chciałyśmy przedostać sie do Yeghegnadzor przez przełęcz Vardenyats  , a że droga nie jest jakos bardzo uczęszczana, szczególnie popołudniu , to dłuższa chwile Nam to zajeło. Poznałyśmy sympatyczna rodzine , która Nas zgarnęła do siebie w gościne, do jednej ze wsi nie co na północ od Yeghegnadzor. Tak poprostu :-)






Tanahati vank, kiedyś tu działał Uniwersytet Gladzor



Droga do Goris




W Goris zatrzymałysmy sie na kwaterze u rodziny Arushanian , na ulicy Mashtots wcześniej Lenina. Bardzo mili sympatyczni ludzi. Mają 2 pokoje czyste, schludne i  domowe jedzenie  :-) 3000 dram za 1 os plus 3000 dram za śniadanie z obiadokolacją.

Stare Goris






W okolicach Goris jest co robić

Wioska Khndzoresk






Zorats Karer czyli Ormiańskie Stonehege






Tatev

Kolejka linowa, bilet w 1 str 3500 dram, 2 str 5500 dram




Klasztor Tatev






Przejście z Tatev do Harzis, ok 6 - 7 godzin.Auto z Harzis do Goris 4000 dram.












Z Goris pojechałyśmy do Areni, gdzie zatrzymałysmy sie u rodziny Petrosyan. 10000 dram za os z super wypasionym śniadaniem , mysmy stargowały do 9 000 dram przy 2 noclegach. Nie jest to  tanio ,ale było warto :-)

Areni

Astvatsatsin vank



 Winiarnia Areni , wycieczka ( dość krótka ) z testowaniem wina 1500 dram , szału nie ma. Bardziej podobało sie Nam w Ijevan


Kanion Noravank z kościołem Noravank.







Łapiąc stopa z powrotem poznałyśmy 3 sympatycznych starszych panów - biznesmenów z Iraku. Chciałysmy tylko dostać sie do głównej drogi , a skończyło sie na wycieczce do Jermuk - znanegoz wód leczniczych ( jak Nasza Szczawnica ) i zaproszeniu na obiad :-)


Jermuk








Do stolicy Armenii , Yerevan dostałysmy sie stopem. Sympatyczny Ormianin ,który przyjechał z Moskwy na wakacje do ojczyzny podrzucił Nad do stacji metra. Transport w Yerevaniu tzn metro, autobusy, marszrutki kosztuja 100 dram. Zatrzymałysmy sie w Center hostel , bardzo blisko Placu Republiki. Pokój 2 os ze śniadaniem 12 000 dram

Yerevan

Miasto








Niebieski meczet




Shuka czyli bazar





Opera


W bramie :-)




i takie tam




Cascada





Muzeum Cafesjan, 1000 dram






Muzeum Matenadaran , 1000 dram





Wieczorową porą






Marszrutki do Khor Virap odjeżdzaja z małego dworca za dworcem kolejowym , odjazd o 9,  13, 400 dram, do Yerevan wróciłyśmy stopem




Niestety tym razem Ararat był za mgłą , no cóż czasami ma sie farta ,a czasami nie. Życie.


a 2 lata temu było tak , tak dla porównania.


Do wioski Garni busiki odjeżdżaja z dworca na GAI Poghots za salonem Mercedesa. Odjazdy o pełnej godzinie, 350 dram

Garni



Świątynia Mitry , 1000 dram



Do klasztoru Geghard dotarłyśmy taxi 1000 dram, z powrotem do Garni tyle samo

Geghard










Do Tbilisi dojechałyśmy marszrutka z dworca Kilikia, 6 500 dram.

Potem : dzień w Tbilisi,  nocka na lotnisku ( miejscówka pod schodami wciąż the best i oblegana ;-)) i rejsem Ukrainian Airlines do Warszawy . Ostatnie kilka dni z urlopu spedziłyśmy w Trójmieście , ale o tym to juz w następnym poście :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz