środa, 23 stycznia 2013

Wild wild Australia

Zauważył mnie pierwszy i stojąc na swych tylnych łapach  wlepiał we mnie swoje małe oczka. Ja się gapiłam na niego a on na mnie... Tego dnia przeróżne Australijskie kreatury wlepiały we mnie swoje mniejsze i większe ślepia a ja w nie. Płaszczki, pelikany, walabia, i pingwiny. Dzień był nad wyraz udany chociaż zapowiadało się przeciwnie. Wybraliśmy się wraz z francuską Nathali z Couchsurfingu. Wypożyczony samochód zaczął psuć się zanim wydostaliśmy się z Melbourne. Coś nie tak z komputerem ot nie chce wrzucić więcej niż drugi bieg. Musieliśmy poczekać ponad pół godziny na nowy  z agencji i dalej poszło wszystko sprawnie. Przed mostem San Remo przy wjeździe na wyspę nawet nie mieliśmy w planach zatrzymywać się na słynne karmienie pelikanów ale ostatecznie doszliśmy do wniosku że dlaczego nie. W małym porcie czekała nas miła niespodzianka.. wiecej na http://some-simple-stories.blogspot.com

czwartek, 10 stycznia 2013

Na plazy mi sie marzy


Wakace Australijskie sa w pelnym rozkwicie. Ludzie wyjezdzaja... Melbourne pustoszeje. Sklepy skracaja godziny otwarcia, piekarnie i pizzerie nie dzilaja. Nawet polska restauracja ktora co dopiero odkrylam zostala zamknieta na dobre 3 tygodnie Nie dzialaja piekarnie i moj ulubiony sklep z owocami takze. Widac ze biznes nie jest tu na pierwszym miescu a jednak kazdy ma ochote na troche przyjemnosci.  Jest coraz cieplej wiec duzo czasu spedzam ostatnio na plazy. Ostatnio bylo ponad 40 stopni!! Wiecej na some-simple-stories   Dla tych co jeszcze nie wiedza.... Za dokladnie miesiac bede w Nowej Zelandii !!! Yeah!!! KOlejne przygody czas zaczac

wtorek, 1 stycznia 2013

Barcelona info praktyczne

Język hiszpański kastylijski, kataloński
Waluta euro, z bankomatu na lotnsku Girona max 350 euro,
Na 10- dniowy wyjazd wydałam ok. 370 euro ( przelot, transport na miejscu, bilety wstepu, jedzenie-czasami  gotowałysmy w hostalu  , a czasami jadłysmy w barach )

Barcelona -2012 / 2013 hiszpańska wiosna polską zimą :-)


No cóż,  zazwyczaj na przełomie grudnia i stycznia  zapodaje sobie dawke  słonca, temperatury na plusie i sympatycznych okoliczności przyrody , przeróżnej.  W tym roku tradycji stało się za dość .
Kierunek Barcelona.Miałam lecieć sama a tu dosłownym rzutem na taśme dołączyla do mnie moja kumpelka Asia z  która  już wcześniej jeżdziłam po Syrii czy Lombardii..



Ta relacja to będzie bardziej foto niż opisówka, sądze ,że zdjęciami będe mogła pokazać stolice Katalonii .