piątek, 28 września 2012

Footscray czyli Sajgon w Melbourne

Azjatyckie klimaty i imigracja z Azji jest tu o wiele bardziej popularna niż np. w Londynie. W końcu jest bliżej. Azjatycka kuchnia jest także jedną z bardziej popularnych tutaj. Spytajcie jakiegokolwiek Australijczyka czy jadł Dim Sim. Niby pierożki chińskie - dostępne są tu wszędzie zaraz obok pizzy w każdym snack barze. Popularne są tu tez chińskie sieciówki, wietnamskie bary czy tajskie restauracje. W Melbourne mamy dwa główne azjatyckie ośrodki...
więcej na: some-simple-stories

czwartek, 20 września 2012

Pierwszy raz na australijskim piasku.


St Kilda to  dzielnica Melbourne położona nad zatoką Port Phillip. Ludzi przyciągają tu spacery po plaży pośród wspaniałych palm, restauracje z widokiem na zachód słońca nad zatoką, liczne cukiernie na  Acland Street i dla bardziej zasobniejszego portfela modne butiki. Tłumy zjawiają się tu głównie o zachodzie słońca i wszyscy równo wędrują molem na sam jego koniec, gdzie pośród kamieni wylegują się Małe Pingwiny. Tłum powoduje, że wszystkie zwierzaki dobrze się chowają w ciemnych dziurach wiec ciężko jest uchwycić jakieś dobre ujęcie. Zaczyna mi się tu coraz bardziej podobać. Blisko morze, szczypta egzotyki i pełne życia kawiarnie.Czytaj więcej na: some-simple-stories

poniedziałek, 10 września 2012

Kierunek... Australia


Zostało postanowione…. Jeszcze w Peru pod ośnieżonymi szczytami Cordyllera Blanca zakupiliśmy z Maxem bilety do Australii…przez Europe. Tak po prostu wyszło o dziwo najtaniej, a przy okazji odwiedzę rodzinę i znajomych po ponad roku rozłąki. Nie zastanawialiśmy się co dokładnie będziemy w Australii robić ani gdzie pojedziemy poza rodzinnym miastem Maxa czyli Melbourne.... była to po prostu decyzja jak każda inna podczas ostatniej ponad rocznej podróży dookoła świata. Spontan tak jak lubimy. Coś jak: czy jechać do peruwiańskiej dżungli czy nie, tylko odległości większe no i bilety droższe...... Czytaj więcej na: some-simple-stories.blogspot.com -Trochę spóźniona relacja o tym jak Australia mnie nie chciała :) czyli zamęt na francuskim lotnisku.

sobota, 8 września 2012

Bilans podróży dookoła świata


Minusy: 
Przyznaje się: nabyłam uzależnienia od podróżowania i pogrążyłam się w chorobliwej tęsknocie za przygodą. Razem z podróżą z mojego konta zniknęło około 10 220 Euro, a w moim CV powstała wielka dziura zawodowa. Mój rower nieco przyrdzewiał podobnie stało się ze strunami w moich gitarach. Ominęło mnie wesele mojego brata i narodziny jednej bratanicy a inna dwuletnia bratanica oczywiście mnie nie pamięta. A z bardziej przyziemnych spraw: pierwsze zniknęły okulary korekcyjne gdzieś w środku Gobi -prawdopodobnie pożarte przez wielbłąda. Następnie straciłam odtwarzacz mp3 –utopiony został pod trzema pagodami w Dali (Chiny)  Więcej na some-simple-stories.blogspot.com

Nowy Blog i Melbourne po raz pierwszy

Jestem już tu prawie dwa tygodnie, ale nie rzuciłam się w wir zwiedzania. Max wprowadza  mnie  powoli w życie kolejnych  dzielnic   miasta. Wszystko po kolei i bardziej  po prostu spacerujemy niż zwiedzamy.    W pierwsze ładne dni wybraliśmy się do centrum. Z naszego Brunswick dostaliśmy się tramwajem wzdłuż Sydney Road pod Queen Victoria Market.  Już  na  tych  rogatkach samego city obserwujemy chaos architektoniczny. Stare miesza się z nowym, kiczowate zabudowania z szacownym kościołem.... Post już na nowym blogu: zobacz więcej

niedziela, 2 września 2012

Nadbałtyki -info praktyczne


Litwa,Łotwa i Estonia
( tego posta wrzucam z wsteczna data ,bo lepiej żeby był razem z relacją  :-) )

Na 21 dni pobytu wydałam 522 euro + 198 pln na przelot  Kraków –Wilno -Kraków