środa, 18 lipca 2012

Uciekam przed ukropem do ....Santa Marta

Nie ma co sie meczyc.Zar lejacy z nieba rozklada mnie na lopatki.Tak wiec dzis rano zebralam sie i pojechalam do Santa Marta.Zlapalam autobus przed dworcem i utargowalam 20 000 cop za przejazd.Mialo byc bezposrednio,ale w Baranquilla przezucono mnie i moj plecak do nastepnego busa.Tloczno i goraco,i do tego kaznodzieja....Nie wiem z ktorego kosciola,raczej chrzescjanski.Byl bardzo natchniony,a jego zona miala niezly glos:Alleluja w nieboglosy :-)
Fakt w Santa Marcie jest goraco ,ale da sie normalnie funkcjonowac.Busseta dojechalam do centrum i od razu skierowalam sie do hostalu Candela y Chocolate-polecano mi do w Iguanie.Przesympatyczne miejsce ,prowadzone przez Keishe.Dostalam lozko w dormie za 15 000 cop ze sniadaniem,2 opcje do wyboru-salatka owocowa  w dalszym ciagu na topie :-) Chwile tu pobede :-)

1 komentarz:

  1. I tak się Magda znalazłaś w departamencie adm. Magdalena, Pozdrawiamy, do usłyszenia na skype MAM:):):)

    OdpowiedzUsuń