sobota, 21 lipca 2012

Santa Marta .......

No coz miasto jest ok,bez rewelacji.Dla mnie to byl taki przystanek ,zeby nie bylo ,ze nie widzialam karaibskiego wybrzeza .:-) .Milosniczka morza czy piasku nie jestem,ot taka odmiana w krajobrazie  :-)






 Centrum mozna  przejsc w te i z powrotem w 15 minut,


 dla chetnych plaza czy marina  i po sprawie.


 Dwa i pol dnia w Santa bylo wystarczajace dla mnie, a prawie tydzien na wybrzezu to akurat.Wole inne klimaty :-) .Zarowi  lejacemu sie z nieba mowie dowidzenia :-)
Wczoraj zlapalam busa do Bucaramanga o 8:30,55 000 cop  .Niestety przez roboty drogowe na dworzec  przyjechalam o 20 ,a nie o 18 ehhhhh ,ale udalo mi sie odrazu przeskoczyc do autobusu jadacego do San Gil.Kierowaca wysadzil mnie w centrum ,stad mialam moze 10 minut do hostalu Papillon.W zwiazku z tym ,ze rzadko robie rezerwacje ,to czasami  moge trafic na komplet .Ale i tym razem znalazlo sie lozko dla mnie.Sylvian ,przesympatyczny wlasciciel Papillon,ulokowal mnie i jednego chlopaka w pokoju swoich dzieci.Dzis przenosze sie do dormu,a poza tym spotkalam po raz kolejny Johna,prosto z Belfastu.Kolombia jest bardzo mala :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz