wtorek, 10 lipca 2012

Salento-i kawowo i kolorowo

Po duzym miescie przyszedl czas na mala miescine w tzw trojkace kawy.Wczoraj calkiem sprawnie przejechalam z Cali do Salento ,z przesiadka w Armenii,.w sumie zajelo mi to tylko 5 godzin,jak na kolumbie to bardzo krotki dystans.Znalazlam sympatyczny hostal Posada Estrella de Agua,i udalo mi sie utargowac 12 000 cop za lozko w dormie,z 15 000cop .Urwane 3000 cop okazalo sie dosc potrzebne ,bo jak nie ma problemu z wykombinowaniem  taniego noclegu to wyszukanie taniego baru graniczyz cudem .Prawie wszedzie menu po 5000 cop ehhh.Jest to najbardziej turystyczne miejsce jakie do tej pory widzialam w Kolumbii,duza kumulacja turystow i lokalnych i ze swiata.Ale nie jest zle,calkiem ok.



 Salento to kolorowe domy, waskie uliczki ,a otoczone jest plantacjami kawy ,glownie kawy.





 Spotkana w hostalu para z Argentyny polecila mi zwiedzenie jednej farmy : finca Don Ellias.Oddalona jest okolo 1,5 godziny pieszo od miasteczka.Spacer jest bardzo przyjemny,bo idzie sie w dol.No coz z powrotem nie co gorzej,pod gorke przy niezlej lampie :-)





 Tak sie zlozylo ,ze na miejscu bylo juz pare osob i w siodemke zaczelismy coffee-farm tour:-)
Don Ellias oprowadzil nas po gospodarstwi objasniajac co uprawia:kawe,ananasy,banany.Ekologicznie bez chemii.






 a potem opowiedzial o sadzeniu kawy,zbieraniu ,suszeniu i prazeniu ziaren.







 Na koniec poczestowal nas kawka ze swiezo zmielonych ziaren.

Taka wycieczka kosztuje 5 000 cop.Uwazam ,ze warto,zawsze mozna dowiedziec sie czegos nowego.


1 komentarz:

  1. pozazdrościć smaku świeżej kawy, pozdrwiamy, :):):)MAM

    OdpowiedzUsuń