poniedziałek, 30 lipca 2012

Cartagena-to nie był film!

Na typowym kolonialnym balkoniku z nieco odrapana balustrada siedzieli panowie w białych kapeluszach panama i rozpietych na w pol bialych koszulach leniwie wychylajac piwka. Piersi towarzyszacych im pan swiecily od potu. Mimo poznego wieczoru upal tropikow uposledzal kazdy ruch i spowalnial rozmowe. Z balkoniku rozposcieral sie widok na typowe karaibskie scenki rodzajowe rozgrywajace sie posrod kolorowych kamienic centrum Cartageny. Mozna tu bylo krecic film z poczastkow XX wieku gdyby tylko krzesla nie byly plastikowe. Takim oto klimatem wciagnal nas hotel Espaniola i samo miasto. Prawie Jak podroz w czasie lub obrazy z filmow o podroznikach czy biznesmenach z Imperium Brytyjskiego. Hotelik klasy sredniej o malych prostych pokoikach z wiatrakiem ale z posciela, recznikami i roznymi drobiazgami pokrytymi nadrukami lub naszywkami z nazwa hotelu :) To dodawalo wszystkiemu jeszcze wiekszego uroku i dopelnialo klimat.

czwartek, 26 lipca 2012

San Gil i Barichara

Co by tu napisac o San Gil???? Sympatyczne miasto z fajnymi ludzmi,calkiem energiczne.Centrum zycia to plaza i mercado,na ktorym zaopatruje sie w warzywa i owoce.Wrocilam do gotowania ,bo w Le Papillon mam swietnie wyposazona kuchnie,bo przejadlo mi sie tutejsze jedzenie i  wychodzi to calkiem ekonomicznie.
Jesli ktos jest zainteresowany aktywnosciami np .zip line ,caving czy rafting to odnajdzie sie tu .Mozna tez pochodzic po okolicy ,a jest bardzo ladna :-)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Po prosty życie...w Taganga!!

To rybacka wioska 15 minut busem z centrum Santa Marta i jak dla nas o wiele lepsze miejsce do zwiedzania bogatej i ciekawej okolicy. Tutaj zatrzymalismy sie na dluzsza chwile oddajac sie karaibskiemu lenistwu, atmosferze i powoli wsiaknelismy w tutejszy rytm zycia. Woda czysta, plaża minutę od hotelu, kolumbijskie klimaty sklepowo-kawiarniane, karaibska muzyka, europejskie imprezy klubowe, hamaczek palemka i rum... Taganga to nie jest jakies nadzwyczajne miejsce. To mieszanka leniwej rybackiej wioski, centrum urlopowego kolumbijsich turystow i backpackerskiego chilloutu ale wlasnie to nadaje jej uroku.

sobota, 21 lipca 2012

Santa Marta .......

No coz miasto jest ok,bez rewelacji.Dla mnie to byl taki przystanek ,zeby nie bylo ,ze nie widzialam karaibskiego wybrzeza .:-) .Milosniczka morza czy piasku nie jestem,ot taka odmiana w krajobrazie  :-)






środa, 18 lipca 2012

Uciekam przed ukropem do ....Santa Marta

Nie ma co sie meczyc.Zar lejacy z nieba rozklada mnie na lopatki.Tak wiec dzis rano zebralam sie i pojechalam do Santa Marta.Zlapalam autobus przed dworcem i utargowalam 20 000 cop za przejazd.Mialo byc bezposrednio,ale w Baranquilla przezucono mnie i moj plecak do nastepnego busa.Tloczno i goraco,i do tego kaznodzieja....Nie wiem z ktorego kosciola,raczej chrzescjanski.Byl bardzo natchniony,a jego zona miala niezly glos:Alleluja w nieboglosy :-)
Fakt w Santa Marcie jest goraco ,ale da sie normalnie funkcjonowac.Busseta dojechalam do centrum i od razu skierowalam sie do hostalu Candela y Chocolate-polecano mi do w Iguanie.Przesympatyczne miejsce ,prowadzone przez Keishe.Dostalam lozko w dormie za 15 000 cop ze sniadaniem,2 opcje do wyboru-salatka owocowa  w dalszym ciagu na topie :-) Chwile tu pobede :-)

poniedziałek, 16 lipca 2012

Cartagena

Zmienilam Salento na ......Cartagene.Ponad 20 godzin w 3 busach i w sobote rano wyladowalam w tropikach,uffffff.Nie bylo latwo znalezc tani hostal,ale udalo sie i zamieszkalam w Iguana Hostal  na calle Media y Luna.Prosto,czysto ,schludnie ,lozko w 2-osobowym dormie za 15 000 cop.A do tego mozna korzystac z kuchni i mimo zaru gotuje,bo przejadlo mi sie tutejsze jedzenie.W Iguana mamy niezly mix: Argentynczycy, Hiszpanie ,Australijczycy.....Wszyscy ozywamy dosc pozno,spotykamy sie na tarasie,zeby pogadac lub popatrzec w przestrzen :-) Inaczej sie nie da ,przy takich temperaturach.

niedziela, 15 lipca 2012

Tayrona Park -karaibski raj


 Kraibskie kolory czystego morza, bialy drobny piasek i cien palm -perfekcyne plaze!-to najwaniejsze elementy  Parku Tayrona . Do tego dodac jeszcze wspaniale spacery przez gesta dzungle, spotkania z malpami czy pelikanami i byloby rewelacyjnie gdyby nie towarzyszyl temu turystyczny tlok, potop konskich odchodow i drastycznie wysokie ceny juz pomijajac niski standard. W koncu nocleg w hamaku w takim miejscu to tylko dopelnienie karaibskiej przygody ale dlaczego za takie pieniadze. Na szczescie kiedy sie rozlozylismy pod palemka na plazy zajadajac znalezionego nieopodal kokosa w glowie zostal juz tylko wspanialy widok i karaibska bryza. I tylko spadajace z nieba kokosy moga zmacic ten idealny relaks.

czwartek, 12 lipca 2012

Dolina Cocora

Salento to nie tylko kawa czy kolorowe miasteczko ,ale i przyroda.Nie daleko,bo tylko okolo 40 minut jeepem , znajduje jedno z najpiekniejszych miejsc w kolumbii-Dolina Cocora.Transport rusza o 7:30 i 9:30,warto byc z 15 minut wczesniej co by znlazc miejscowke w aucie, a nie na zdezaku,a kosztuje 3000 cop.Po drodze spotkalam Dwie dziewczyny z Niemiec ,z Bremy i razem zrobilysmy  trek,w kupie razniej.


wtorek, 10 lipca 2012

Salento-i kawowo i kolorowo

Po duzym miescie przyszedl czas na mala miescine w tzw trojkace kawy.Wczoraj calkiem sprawnie przejechalam z Cali do Salento ,z przesiadka w Armenii,.w sumie zajelo mi to tylko 5 godzin,jak na kolumbie to bardzo krotki dystans.Znalazlam sympatyczny hostal Posada Estrella de Agua,i udalo mi sie utargowac 12 000 cop za lozko w dormie,z 15 000cop .Urwane 3000 cop okazalo sie dosc potrzebne ,bo jak nie ma problemu z wykombinowaniem  taniego noclegu to wyszukanie taniego baru graniczyz cudem .Prawie wszedzie menu po 5000 cop ehhh.Jest to najbardziej turystyczne miejsce jakie do tej pory widzialam w Kolumbii,duza kumulacja turystow i lokalnych i ze swiata.Ale nie jest zle,calkiem ok.



niedziela, 8 lipca 2012

Santa Marta - w gorącej kipieli karaibskiego miasta


Strasznie cieszylismy sie ze z dworca pojechalismy prosto poza miasto. Santa Marta nie jest dla nas miejscem by sie zatrzymac jesli niedaleko jest Taganga ale na pewno jest to miejsce warte do odwiedzenia by zobaczyc i poczuc na wlasnej skorze typowe karaibkie, tloczne, gorace, zywe miasto i caly ten karaibski klimat. Przyjezdzalismy tu nie raz czy po drodze do Minca, Parku Tyrona czy po prostu na zwiedzanie. Nie ma tu jednak przyjemnej plazy ani miejsc w ktorych mozna schowac sie przed upalem. Nabrzeze mimo ladnego chodnika, palemek i drzewek jest nieco zatechle.

sobota, 7 lipca 2012

Cali - duże miasto, żar tropików i salsa ;-)

Trudno bylo mi wyjechac z San Agustin,bo i przepiekna okolica,swietni ludzie i wygodny hamak :-), ale coz dalej do przodu. Odjazdow do Popayan jest  wiele i dobrze kupic bilet dzien wczesniej,busy szybko sie zapelniaja ,a cena jest nie co wyzsza-30000 cop i nie ma targowania. Chcesz jechac to plac ehh.Z powrotem jakos dluzej sie jechalo ,bo okolo 6,5 godziny,tak wiec na terminalu bylam okolo w pol do piatej i na szczescie od razu przeskoczylam do busa jadacego do Cali ( 10 000 cop).Koniec koncow na dworcu bylam o poznej porze ,o 20 ,nie lubie przyjezdzac o takiej godzinie ,ale czasami tak wychodzi.


piątek, 6 lipca 2012

Minca - wodospady, dżungla i orzeźwienie

Żeby uciec na chwilę od żaru karaibskiego wybrzeża i trochę ruszyć nasze pupy spod palmy na plaży postanowiliśmy wybrać się do Minca. To mała osada w górach godzinę jazdy z Santa Marta. Miejsce położone w całkiem przyjemnym kawałku lasu pośród wodospadów i kawowych upraw. Klimat jest tu nieco chłodniejszy i tylko ceny w sklepach wyższe. Dojechaliśmy tam taxi-colectivo z mercado (okolice carrera11 i calle 11) wioseczka okazała się bardzo kolorowa, kwiecista a po okolicy jest położonych mnóstwo eco-hotelików gdzie można się hamakować w naturze.

środa, 4 lipca 2012

Karaibska sielanka


Oto co robie teraz od paru dni, wiec nie mam czasu pisac... moze jutro....MANANA :) Jak to mowi Max: "nie skonczylem robienia niczego wczoraj wiec kontynuuje i dzis..." Pozdrowienia z karaibskiego wybrzeza!!

poniedziałek, 2 lipca 2012

Statuły, statuły po horyzont i nie tylko :-)

W zwiazku z tym ,ze bilet combi jest wazny dwa dni to dzis mialam ciag dalszy zwiedzania.Park Archeologiczny w San Agustin ,a w zasadzie 3 km od miasteczka.Albo mozna sie przejsc :co zajmuje 40 minut albo zlapac busa za 1000 cop.Ku mojemu zaskoczeniu bylo mnostwo turystow w poniedzialek prawie sami Kolumbijczycy.
Tutejsze znaleziska pochodza z okresu I-IX  w ne.



Jeep tour po okolicy San Agustin

Hamakowanie jest fajne i jeszcze go nie skonczylam ;-) ,ale warto ruszyc sie i zobaczyc co w trawie piszczy w okolicy.Jest wiele miejsc do zobaczenia i archeologicznych i przyrodniczych.Do niektorych mozna dostac sie transportem publicznym ,ale do innych nie da rady.Dosc popularna jest wycieczka JEEP TOUR,kosztuje wszedzie tyle samo 30 000 cop,to za transport, a bilety wstepu dodatkowo.Taki wypad mozna zalatwic z dnia na dzien ,a szczegolnie w weekend,poniewaz sporo Kolumbijczykow tu przyjezdza,wiec nie jest to problem skompletowac ekipe :-)

niedziela, 1 lipca 2012

San Gil, Barichara i inne wioski


San Gil tak popularna destynacja wielu backpackerow to jak dla mnie miejsce tylko na baze wypadowa. Ruchliwe miasteczko nie ma wiele do zaoferowania poza typowym kolumbijskim klimatem czyli kawiarenki, sklepiki owocowe i wylegiwanie sie na laweczce w centrum bez zupelnie zadnego celu. Malownicza Barichara i malutka zapomniana przez czas wioska Guana sa glowna atrakcja tego regionu jak dla mnie. Oba miejca zagubione posrod wspanialych wzgorz i kanionow. Pomiedzy wioskami odbylismy rewelacyjny spacerek przez kolumbijskie tereny zielone i farmy.

Przez pola bananowcow i kawy do El Tablon i El Chaquira

Niedaleko mojego hostalu sa dwa stanowiska archeologiczne :El Tablon i El Chaquira.Caly spacer w te i z powrotem to okolo 3 godziny,bez pospiechu. Na poczatku troche asfaltu ,ale potem to juz polna droga przez pola uprawne:bananow i kawy :-)Najlepiej wybrac sie popoludniu okolo 14 ,wtedy unikniemy konnych pochodow i na spokojnie pokontemplujemy okolice.