środa, 20 czerwca 2012

Wulkan Pichichincha

Ekwador to nie tylko kaniony,zielone gory czy dzungla ,ale tez wulkany.Znane to Cotopaxi czy Chimborazo ,na ktore wiele osob sie wspina,a z tych mniej opisanych to Pichincha ,zaraz obok Quito.Do dolnej stacji kolejki Teleferico mozna dostac sie autobusem nr.131 z Transportes Alfa-przystanek Plaza Marin za 25 centow.Bus nie podjezdza pod samo wejscie ,ale nie co nizej jest przystanek ,tuz za tunelem ,z ktorego mozna podejsc ten nie krotki kawalek i po gorke lub wziazc taxi za 1 $.Gondole kursuja od 8-20 ,a bilet w te i z powrotem kosztuje 8,5 $.



Mimo ,ze jedzie sie powoli to czuje sie zmiane cisnienia .Gorna stacja -Cruz Lomo jest na wysokosci 4100 m npm.Jest kilka punktow widokowych z ktorych mozna zobaczyc prawie cala stolice.





Do krateru na wysokosci 4794 m npm idzie sie dobrze wydeptana sciezka ;-).Podejscie nie jest rudne ,ale wysokosc da sie odczuc,co troche przystawalam ,zeby wyrownac oddech i lyknac wody.







Co raz wyzej ,coraz zimniej (polecam wziazc polar i rekawiczki) i coraz wiecej mgiel.




Gdy dorarlam po okolo 3 godzinach do brzegu krateru nie za wiele widzialam,ale to nic. Bylo warto wypluc czesc pluc,bo to najwyzej polozone miejsce do ktorego dostalam sie o wlasnych silach :-)




A dzis dzien roboczo-organizacyjny:odpisac na maile,skrobnac posta.Jutro ruszam do Kolumbii :-)




1 komentarz:

  1. Panorama super, powodzenia w Kolumbii, do usłyszenia na skype:):):)MAM

    OdpowiedzUsuń