środa, 20 czerwca 2012

Pustynia Tatacoa i przeprawa do Salento


Nasza podróż z San Agustin do Salento opierała się głównie na radach i informacjach od lokalnych. W sumie tylko częściowo zgodnych z rzeczywistością ale jakoś dojechaliśmy a po drodze zwiedziliśmy na szybko pustynię Tatacoa gorąco polecaną przez jednego Kolumbijczyka z miasteczka. Wszystko miało byc latwo, sprawnie i taniutko. Było nieco drożej, wolniej ale pomimo męczącego dnia i krótkiego snu było całkiem fajnie. San Agustin opuścilismy nad ranem zaraz po pożywnym jajecznym śniadaniu i pojechaliśmy do Pitalitu.
Utargowalismy taxi colectivo za 4tys od osoby. Tam szybciutko wrzucono nas do taksowki osmioosobowej i w ciagu niecalych 3 godzin bylismy w Neiva za cene mniejsza niz busem. Oczywiscie cicho sza. Do tej pory super. Z Neiva mielismy sie udac do Villa Vieja i na pustynie ale okazalo sie ze to juz nie jest takie tanie jak nam powiedziano. 6 tys do wioski, pozniej od 20tys mototaxi na pustynie, nocleg w hamaku za 10tys lub namiot 15tys, transport z powrotem i jedzenie na pustyni kosmicznie drogie. Nie bylismy na to przygotowani i postanowilismy nie jechac. Dobila nas takze cena busa do Armeni: 42 tys za 8 godzin i tylko wczesnie rano, nocne albo z przesiadka w zupelnie nam nieznanym miejscu. Poszlismy wiec na piwko do baru na przeciwko dworca. Mimo wczesnej godziny impreza byla rewelacyjna. Muzyczka i radosna pani  z wielkim cycem za barem. Troche poplotkowalismy i pozniej wszystko zaczelo sie ukladac. Utargowalismy busa nocnego do Armeni za 35 tys (poranny nawet taniej) a ze mielismy czasu pare godzin do odjazdu, dogadalismy sie z kierowca busa do Villa Vieja na male tour za calkiem przyzwoita cene Dolaczyl sie takze do nas jeden kolumbijczyk ktory jednak zostal ze swoim namiotem przy bardzo malutkim pustynnym obserwatorium i zaplacil czesciowo za nas transport polecajac takze inne miejsca w Columbii. Bardzo milo z jego strony. Ostatecznie: 10tys/2os do wioski, 10tys/2os za objazd po pustyni i 10tys/2os powrot do Neivy. Zaplacilismy za transport mniej niz niejeden lokalny. Pustynia ot taka ruda z nieliczna roslinnoscia i kaktusami. Bardzo ladne polaczenie czerwonej ziemi i zieleni. Troche podobna do miejsc ktore widzielismy w Boliwii czy polnocnej Argentynie. W wiosce zatrzymalismy sie na chwile na jakies jedzionko. Poza kosciolem i przykoscielnymi barami nie ma tu zupelnie nic ciekawego. Leniwie toczy sie lokalne zycie. Po powrocie do Neivy powrocilismy do naszej pani z wielkim cycem i tam czekalismy na godzine odjazdu 8:30pm. Bus okazal sie bardzo komfortowy. Dostalismy ciasteczka, lemoniade koce i poduszke. W polowie drogi armia przetrzepala nasz autobus i walizki a mimo tego w Armenii bylismy juz o 3 am. Rozlozylismy sie na stolach ale nie udalo nam sie spac bo otoczyli nas ciekawscy kolumbijczycy i zaczely sie nocne rozmowy. Czas minal bardzo szybko. Odkrylismy na dworcu wysmienita kawe i latalismy jak szaleni po duzej dawce kofeiny przez najblizsze godziny. W Kolumbi na kawe nie mozna narzekac. Jest po prostu pyszna gdziekolwiek sie ja kupi. Mniam! Kiedy godzina byla juz w miare normalna nasi nowi kolumbijscy przyjaciele zaczeli powoli rozchodzic sie do swoich autobusow. Dostalismy takze male pamiatki. Ja calkiem urocza bransoleke a Max wielka ciezka srebrna monete. Ja podarowalam pani zbierajacej monety jedna z Indonezyjskich setek bo akurat zostalo mi ich pare i takze poszlismy na naszego busa do Salento. Kolumbia jest super!
Info:
Transport: 1)San Agustin-Pitalito: 5 tys w taxi(utargowalismy 4 tys); lub 4tys w ciezarowce: okolo 1 godziny. Odjazdy co chwila. 2) Pitalito-Neiva: wiele firm wiec mozna sie targowac: ostatecznie za 14 tys; 3 godziny w ekspresowej osmioosobowej taxi; 3)Neiva-Armenia: poranne 6:30; 7;30; 9;30 (30-40tys) i nocne: 20:30; 22:00; 23:30; 1:30 –normalnie 42tys; udalo nam sie za 35 tys ale tylko najwczesniejszy. Sa inne poloczenia w ciagu dnia z przesiadka po 2 godzinach.
Armenia-Salento od 6am bardzo czesto; 6 tys ok 40 min
Wyzywienie: bar na dworcu: zupa 2500 COP; zestaw obiadowy: 7tys
Pustynia Tatacoa: nocleg: namioty od 15tys; hamak: 10 tys w okolicy obserwatorium; wstep do obserwatorium: 10tys
Transport: 6 tys do wioski Villa Vieja (my po 5 tys); okolo 20tys za mototaksi na pystynie (z czego nas kolumbijski przyjaciel zaplacil wiekszosc)
Wyzywienie: na pustyni bardzo drogo. W centrum Villa Vieja baro-sklep z malo ciekawym i nietanim jedzeniem.


2 komentarze:

  1. Kolumbia jest super czy Kolumbijczycy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolumbijczycy i Kolumbia. Tylko ceny transportu nie.

    OdpowiedzUsuń