sobota, 23 czerwca 2012

Popayan czyli witamy w Kolumbii :-)

Od czwartkowego popoludnia jestem w nowym kraju,w Kolumbii :-). Z Quito do Tulcan-przygranicznego miasteczka -jedzie sie okolo piec godzin,busy odjezdzaja z polnocnego dworca Carcelen,bilet kosztuje 5 $.W czasie jazdy poznalam sympatyczna  rodzine ekwadorsko-kolumbijska,mieszkajaca na stale we Francji w Paryzu ,a obecnie na wakacjach w Ekwadorze.Tak sie zgadalismy ,ze wzielismy taksowke z dworca na przejscie graniczne,3,5$ ,na pol.A na granicy bylo mnostwo ludzi,troche zwatpilam,pomyslama ,ze bede czekac po piecatke do nocy.Na szczescie ekwadorscy celnicy szybko zalatwiaja petentow i w krotce bylam po stronie kolumbijskiej.W colombiano immigracion milo ,sympatycznie i prawnie,bienvienidos en Colombia!!!! Kurs 1$-1820 COP.Z bankomatu Banco Agrio  w Popayan mozna wyciagnac 780 000cop,prowizja 5500 cop,i tak sie kalkuluje przy takiej sumie .



Miedzy granica a terminalem w Ipiales kursuja minibusy za 1500 COP.A na dwocu niezly harmider, naganiacze z firm przewozowych zachwalaja autobusy,a ceny sa do negocjacji.Niezle.Mnie interesowal przejazd do Popayan,nocny.I udalo mi sie wytargowac bilet za 25 000 cop na 21,semicama,klima itp.Nie jest tanio ,ale przy cenach paliwa 3 ray wyzszych niz w Ekwadorze nie moze byc inaczej.Z reszta mnostwo ludzi pisze i mowi ,ze w Kolumbii transport zjada spora czesc budzetu,na szczescie to nie druga Argentyna :-)

Mowia ,ze Kolumbijczyc to niesamowite gaduly i to prawda.Siedzac w barze i jedzac almuerzo zagaila do mnie  starsza pani,buzia jej sie nie zamykala,opowiedziala mi ,chyba o calej swojej rodzinie .-)

W Popayan bylam na 6 rano i odrazu poszlam do mojego hostalu Park Life  zaraz przy katedrze.Bardzo sympatyczne i spokojne miejsce,prowadzone przez rumunsko- kolumbijskie malzenstwLuize i Boya..Lozko w dormie za 17 000 cop.
Okazalo sie ze w dormie jest jeszcze jedna osoba z Polski,Asia z Wroclawia,ktora niedawno zaczela swoja dluga podroz,wlasnie od Kolumbii.Fajnie bylo pogadac o polsku,o podrozowaniu i zyciu:

Samo miasto jest jest sympatyczne,mozna powloczyc sie bialymi uliczkami,a po przejsciu przez most Custodia trafic na mercado z naprawde dobrym jedzeniem,obiad za jedyne 3 000 cop ,a 10 malych  mango za 1000 cop.







I nocna sesja centro historico





2 komentarze:

  1. mimo droższego paliwa, jedzenie tanie, powodzenia w nowym kraju, czekamy na relacje i zdjęcia,:):):)MAM

    OdpowiedzUsuń
  2. tak transport i noclegi to najwieksza czesc budzetu,na szczescie owoce tanie jak barszcz np duzy ananas czy papaya za 1000 cop pycha :-)

    OdpowiedzUsuń