niedziela, 3 czerwca 2012

Od miradoru do miradoru

W Banos jestem juz cztery dni i jakos nie chce mi sie wyjezdzac stad ,no ale pewnie kiedys  trzeba bedzie ;-). Pogoda nas tutaj nie rozpieszcza ,mamy wiecej deszczu niz slonca.Przeciera sie dopiero okolo 14-tej  i cos wtedy mozna pokombinowac.Ta miejscowosc to dla mnie przerwa ,taki relaks ,wiec bez przemeczania sie.W jeden dzien punkt widokowy, w inny sciazka wzdluz rzeki,pozniej kolejny mirador ot tak na luzie ,mam czas ;-)



Ok ,polecam przejsc przez most San Fransisco i w prawo sciezka ladne widoki,to na miasteczko,to na male wodospady i ta zielen ;-)






 A dla milosnikow wrazen -bungee jumping.


A wczoraj ,popoludniu ,gdy deszcz odpuscil ,przeszlam sie przez  Mirador Runtun,wioske o tej samej nazwie,a takze Mirador Bellavista. Probowalam sie dostac do Mirado Volcano,  ale bylo bagno ,prawie po kostki ehhhh nie dalo sie isc  wiec zawrocilam .Wycieczka zajela mi okolo 4 godziny, bez pospiechu.


 Mirador Bellavista
 Widok z Mirador Runtun


 A w miedzyczasie bylo tak




Wioska Runtun,troche opustoszala


Przez wiekszosc czasu  towarzyszyl mi najlepszy przyjaciel czlowieka tzw PIES ;-).Oczywiscie nie nalezy karmic zwierzat ,no ,ale coz  jakos tak wyszlo ;-),ze przywiazal sie  i odprowadzil mnie pod sam hostel ;-)


 Gdy dotarlam do Mirador Bellavista troche sie przetarlo,ale tylko troche  i wulkan Tungurahua ( 5016 m npm ) odslonil sie co nieco, na chwile.




Moze jutro ,a moze pozniej zamierzam ruszyc dalej ,do wioski Salinas w okolicy wulkanu Chimborazo ,a dalej do Chugchilan na petli Quilotoa .Kilka osob polecilo mi je ,wiec warto tam zajrzec .

A z ciekawostek,z zycia wzietych:
Bankomaty :jest tak wiekszosc maszyn nie chciala przyjac mojej karty (mastercard w euro,bzwbk) ,w koncu znalazlam taki jeden- Banco Boliviarano,mozna wyciagnac max 300$ i do tego dolicza 2 $ prowizji,dobrze ,ze wyplacilam sporo  dolcow w Peru za free

Jesli ktos jest zainteresowany przejazdem pociagiem do Nariz del Diablo to sie troche pozmienialo.Spotkana Amerykanka przejechala sie oslawionym skladem i na ten moment sprawa wyglada tak :nie odjezdza juz z Riobamby,a z Alausi i tylko do Simbamby, nie ma juz miejscowek na dachu ,bo bylo kilka wypadkow smietelnych i bilet kosztuje ,zaledwie ,25$,a to juz wg mnie przesada.

A jesli ktos chcialby wejsc na Cotopaxi to pogoda nie pozwala :deszcz,oblodzenie i silny wiatr, lub na Tungurahua to ze wzgledu na aktywnosc tego wulkanu wejscia sa zawieszone od dwoch lat do odwolania .No ,ale przeciez jest tyle innych miejsc do zobaczenia, prawda ? :-)

a i cos na dobra pogode,wiekszosc dzisiejszego dnia byla sloneczna,z nieba lal sie prawie zar ,a nie deszcz normalnie cud :-)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz