sobota, 9 czerwca 2012

Latacunga - chwila nieróbstwa :-)

No i tak to jest ,czlowiek podrozuje,zmienia hostele ,autobusy i czasami chce zrobic sobie przerwe. U mnie padlo na Latacunge. Jestem tu od trzech dni,mieszkam w sympatycznym Hostalu Tiana (nowa lokalizacja calle Luis Vivero) gdzie w zielonym patio mozna wypic swietna kawe :-)
W zwiazku z tym ,ze hoteli malo,to konkurencja jest niewielka ,a co za tym idzie -ceny sa wyzsze-9,5$ za lozko w dormie ze sniadaniem .No bywa ,ale w dalszym ciagu trzymam sie budzetu ;-).W samym miescie nie ma nie wiadomo jakich atrakcji,turysci traktuja je jako baze wypadowa na wulkan Cotopaxi lub na petle Quilotoa.A dla mnie to fajny przystanek :-)



Fotoefekty spacerow po centrum historico









widok z dachu hostalu

w dzien



i w nocy





Jutro jade do Chugchilan na petli Quilotoa-trekkingi,konie i wiszenie w hamaku,przez dobrych kilka dni ;-)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz