wtorek, 12 czerwca 2012

Koń - każdy widzi jaki jest :-)


Od niedzielnego popoludnia jestem w malej wiosce Chugchilan.Polaczen busowych z Latacungi nie ma zbyt wiele. przez caly tydzien o 11:30 i czasami dodatkowe np o 12,jedzie sie prawie 4 godziny kreta droga za 2,5 $.
Kierowca wysadzil mnie przed brama Hostal Cloud Forest,wczesniej zrobilam  rezerwacje- mailem,bo niby jeszcze niski sezon ,ale nigdy nie wiadomo.
Okazalo sie ,ze dzien wczesniej przyjechala spora grupa Francuzow, Kanadyjczykow, tak wiec hostal byl prawie pelny.
Warunki wg mnie bdb-jedynka z lazienka ,sniadaniem i kolacja za cale 12$.
Dla mnie bomba.Sama wioska to glowna ulica,domy po prawej ,domy po lewej i troche sklepikow .Cisza i spokoj.W hostalu mozna wynajac konia .Hurra wreszcie bede mogla pojezdzic konno.Tak wiec od razu zamowilam konia i przewodnika na kolejny dzien.Tanio jak barszcz 15 $ za 6-godzinna wycieczke po okolicy!!Inna opcja tego typu to przejazdzka do Laguny Quilotoa w te i z powrotem za 20 $.Lagune zobacze ,ale pozniej i w opcji bus + piechotka.Mam czas :-)

Z przewodnikiem Bernardem wyruszylismy okolo 9,najpierw wspinalismy sie szutrowka na wysokosc 3300 m npm.Niewiele drzew ,a jak juz to pinia,niesmowita przestrzen,w dali mozna zobaczyc kanion.










Aaaa pozniej ,hmmmm....droga wiodla w dol,coraz wiecej mgiel do ...lasu pierwotnego-dla mnie dzungla.Szczerze ,piszac tego sie niespodziewalam.Mial byc las no i byl,taki troche inszy  :-)
Konie zostawilismy przy sciezce i poszlismy w dzungle.Bernard objasnial mi do czego sluza rozne rosliny:jedne do jedzenie,a  inne jako srodek leczniczy,ciekawe.
A od czasu do czasu smignal tu i owdzie koliber,jak maly messerschmitt ;-)












1 komentarz:

  1. konie, dżungla i te kojące widoki, super, pozdrawiamy:):):MAM

    OdpowiedzUsuń