poniedziałek, 25 czerwca 2012

Bogota - kolumbijska mieszanka wybuchowa


Stolicę zwiedzaliśmy wraz z Alejandro i Jego siostrą, którzy zaprosili nas do siebie przez stronę Couchsurfingu. Dzięki nim mieliśmy lepszy wgląd w miasto, jego mieszkanców a także historię Kolumbii. Opowiedzieli nam jak to było w tych nienajlepszych czasach. Widać było że to nie był to dla nich przyjemny temat. Nawet teraz Bogota nie jest bezpiecznym miastem. Po zmroku lepiej wziąć taksówkę a do niektórych regionów policja wręcz zabrania wstępu. Kolumbijski klimat uderzył w nas ze zdwojoną siłą. Z jednej strony zrelaksowane pełne knajpek i karaibskiej muzyki kolorowe kamienice dzielnicy Candelaria, a z drugiej brudne, dzikie ulice i podejrzane typy.
Zamieszkalismy w apartamentowcu nieco na polnoc od centrum. Wnowoczesnej czesci miasta pelnej biurowcow. Rodzenstwo mieszka z mama ktora byla uradowana ze mowimy nieco po hiszpansku i mimo ze chcielismy jesc na miescie caly czas nalegala ze bedzie gotowac. Bylo wiec bardzo przyjemnie i smacznie. Na miejsce dotarlismy busikiem z dworca polnocnego co jednak nie bylo rzecza prosta. Po drodze zlapalismy kawusie z ulicznych stoisk i biszkopta z orzechami. Mniam. Po prysznicu i zapoznaniu sie z gospodarzami poszlismy na zwiedzanie miasta. Na pierwszy dzien standardzik czyli centrum i troche muzeow. Poszlismy na piechote wiec zwiedzilismy takze polnocna nowoczesna czesc. Architektura jest w wielkim zamecie. Wierzowce przeplatajja sie z przeslodkimi malymi budyneczkami lub kosciolami. W samym centrum czyli wokol Plaza Bolivar znajdziemy monumentalne szare budynki i olbrzymia katedre a pare ulic dalej mozna sie zgobic pomiedzy kolorowymi drobnymi kamienicami zabytkowej dzielnicy Candelaria. To moje ulubione miejsce w stolicy. Wyglada zupelnie jak uliczki jakies malej wioski i dziw bierze ze pare ulic dalej znajduja sie olbrzymie wiezowce. Zawedrowalismy takze pod palac prezydenta gdzie akurat trafilismy na zmiane warty a dalej do muzeum zlota i galerii Botero. Polecam obydwa miejsca a w szczegulnosci galerie znanego Kolumbijskiego malarza gdzie poza jego dzielami mozna znalesc obrazy Picassa, Monet, Chagall, Dali, Renoir.  Botero wszystko na swoich plutnach przedstawia pekato grube. Nawet gitara, martwa natura czy drzewa robia wrazenie jakby pekaly w szwach. Przezabawne. Tymczasem muzeum zlota zadziwia olbrzymia kolekcja zlotej i brazowej bizuterii sprzed wiekow. Drugi dzien spedzilismy placzac sie po parkach, Caldelarii i wdrapalismy sie na wgorze Monserrate. Po drodze napotkalismy mnostwo policji. Okazalo sie ze nie jest tam bezpiecznie i nie przepuszczaja osob samotnych i niepelnoletnich. Grupka rozwrzeszczanych szczeniakow chciala zebysmy je wzieli pod opieke ale nie chcielismy byc za nikogo odpowiedzialni. Na szczyt jest kawaleczek a na gorze calkiem ladna panorama na miasto i wzgorza po drogiej stronie. Za kosciolem znajduje sie takze szereg barow z lokalnym nietanim jedzeniem. Jakos nie czulismy sie zagrozeni. Wszedzie biegaly dzieciaki z rodzicami, pary ot taki popoludniowy tlumek. Piatkowy wieczor spedzilismy na Candelari wraz ze znajomymi siostry Alejandro. Kazdy byl ciekawy jak zdolalismy zaplanowac taka podroz i zebrac pieniadze bo w Kolumbi nie jest to mozliwe. Pomimo wakacji kazdy z nich studiuje dodatkowe kursy albo pracuje. Byl to udany wieczor. Candelaria w nocy wyglada bardzo dziko. Wrecz jak Krakow po meczu Wisly z Crakovia. Pelno policji, wrzaskow, ludzi pijacych na kraweznikach. Podobno to byl akurat spokojny piatek a my widzielismy radiowozy pelne mlodziezy. Niezly ten spokojny weekend. Kiedy wrocilismy na mieszkanie odebralam wiadomosc od Cassandry ktora poznalismy w Salento. Wyslalismy ja na zwiady do Villa de Leyva i napisala ze miasteczko jest super i zostaje jeszcze dwa dni. Postanowilismy do niej dolaczyc i nastepnego dnia z samego rana po ostatnim sniadaniu u przemilej rodzinki wyruszylismy na ostatnia stacje transMilenio: Portal Norte skad zlapalismy busa do Tunja i dalej do Villa de Leyva. Mielismy jechac pierwotnie do katedry solnej w Zapaquira ale transport i wstep to troche za duzo i z tego co widzialam na zdjeciach nie dorownuje Wieliczce.
Info
Noclegi: duzo hosteli w dzielnicy Candelaria
Transport: po miescie: busy kosztuja 1450 COP; transMilenio (duze autobusy) 1750 COP. Dworzec polnocny jest okolo 40 minut busem od centrum.
Do Zipaquira: transmilenio do Portal norte i dalej bus do Zipaquira okolo 2-3 godz.
Wyzywienie: w Candelarii mozna znalezc obiady za 6 tys; pizze za 2-3 tys i inne. 
Wtepy: galeria Botero: darmowa; muzeum zlota: 3 tys COP 








 
 W galerii Botero:



 Troche typowej Portugalskiej sztuki ni stad ni z owad:
 Muzeum zlota:


 Monserrate:

 I wojskowa kapela :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz