niedziela, 20 maja 2012

Equator czyli równik

Tak od wczesnego, sobotniego  ranka jestem w Ekwadorze.Jak dojechac ? Z Piury w Peru  zlapalam nocny bus do Loja (to juz po stroni e ekwadorskiej) o 21 ( dla chetnych poranny o 9:30 ) ,28 soli.I po prawie 9 godzinach bylam na dworcu w Loja.Na granicy szybko sprawnie i bez stresu,po stronie peruwianskiej pieczatka,po ekwadorskiej podobnie,na 90 dni.W busie poznalam Holenderke i Kanadyjke ,i razem zapakowalysmy sie do pierwszego  micros do Vilcabamby ,o 5:45, za 1.3 $.Nie jestem w USA ,a place w dolcach :-)).
Vilcabamba ......malutka miescina otoczona wzgorzami,plantacjami kawy.Zadekowalam sie w tanim hostalu Mandango,6 $.Niestety w Vilca nie ma mercado i przez to turysci sa skazani na restauracje.Najtansza Katherine ,blisko Plaza.Tu menu kosztuje 3 $.To samo z netem ,drooogooo,za godzine 1$ ehhhh.
Co mozna robic?Trekkingi w Narodowym Parku Podcarpus,jazda konna.Mnie interesuje to drugie,moze uda mi sie cos wykombinowac w tym kierunku  :-))

2 komentarze:

  1. Gratulujemy Ci za odwagę, wytrwałość, dziękujemy za piękne reportaże i zdjęcia w 1 rocznicę podróży, powodzenia w dalszej drodze:):):)MAM

    OdpowiedzUsuń