piątek, 6 kwietnia 2012

Pisaq - katolicka procesja i inkaskie ruiny

Do Pisaq przyjechaliśmy póżnym popołudniem,po godzinie jazdy minibusem za 2,5 sola z małego dworca niedaleko poczty. Zadekowaliśmy sie w małym,tanim i całkiem sympatycznym przybytku Apu Linli ( 10 soli za osobe ).Hostal ma dobrą lokalizacje,zaraz przy przystanku na którym zatrzymują się busy z Cuzco itp.Od razu poszliśmy w miasto,a raczej miasteczko.Pisaq nie jest super atrakcyjnym miejscem, główny plac jest zawalony straganami,jak i boczne uliczki,istne targowisko próżności z kosmicznymi cenami. To co było dla nas ciekawe i zaskakujące to tworzone przez mieszkańców ,przed urzędem miasta i kościołem , " obrazy " z kwiatów ,coś w rodzaju hinduskiej mandali,jak się okazało na wieczorną procesje.





Gwożdziem programu okolicy są inkaskie ruiny z tarasami i przepięknym widokiem na zielone góry.Tak więc następnego dnia ,z rana wzięliśmy taxi ( 5 soli od osoby ) ,co by zdążyć przed tłumem turystów ze zorganizowanych wycieczek,do górnego wejścia .Spędziliśmy ponad cztery godziny zwiedzając tarasy,część mieszkalną,obronną,oglądając z daleka wykute w skarpie małe jaskinie grobowe.










 A póżniej pojechaliśmy do Ollantaytambo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz