sobota, 7 kwietnia 2012

Ollantaytambo i Chinchero - ruiny,czerwone berety i wieczorna fotosesja.

Kolejną miejscowością do której pojechaliśmy było Ollantaytambo.Wąskie uliczki,domy wybudowane na inkaskiej podmurówce,dookoła przepiękne góry i ruiny miasta Inków.Z miejsca spodobało mi się :-) Od razu z dworca poszliśmy do hostalu La Nusti,Rafał i Żaneta poprzednio tu nocowali.Jak zwykle tanio,dodatkowo małe patio i widok na wzgórze z tzw. " kupą kamieni ".Postanowiliśmy, że zostaniemy tu dwie noce,nigdzie nam się nie śpieszyło,a poza tym jest sporo do zobaczenia.
Z rana poszliśmy do parku archeologicznego,połaziliśmy po tarasach,murach obronnych,piękny widok na doline,miasteczko jest widoczne jak na dłoni.







A to znajomi z Wroclawia,Zaneta w roli statywu  :-)



Póżniej pojechaliśmy busem do Chinchero, z przesiadką w Urubambie.W przewodniku nie rozpisali się za bardzo na temat co można zobaczyć,niby jest kościół wybudowany na murach pałacu Inków,oczywiście są tarasy.Nic nadzwyczajnego,ale jest w boleto turistico i w sumie blisko, to dlaczego nie zwiedzić :-) .I zostaliśmy bardzo mile zaskoczeni.Bo nie było w ogóle turystów ,kościółek malowany - co należy do rzadkości w AP.








A poza tym trafiliśmy, przypadkiem, do centrum rękodzieła tkanego,gdzie kobiety nosiły regionalne stroje i pozwoliły sobie zrobić zdjęcia, za darmo ,co nie często zdarza.









Nocna sesja fotograficzna,w rumowym towarzystwie ;-)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz