poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Cuzco

Z Puno do Cuzco jechałam osiem godzin,a miało być siedem,tutejsza punktualność ;-).Polecam dzienny przejazd, krajobrazy za oknem są przepiekne: zielone wzgórza,ośnieżone szczyty gór,lepianki,stada owiec.A w międzyczasie zagaiła mnie Juliet,Peruwianka,wracająca po pięciu dniach pracy w Juliaca do Cuzco.I tak przegadałyśmy dużą część podróży po hiszpańsku tzn po jej i po mojejmu,ona mi opowiedziała o Cuzco i okolicach ,a ja o Polsce.Przesympatyczna kobieta. Na dworcu udało mi się zgadać z trójką Anglików i razem wzięliśmy taksówke do naszych hosteli.Za cały kurs zapłaciliśmy 12 soli,tylko 3 sole na osobe :-). Zamieszkałam w Yuris House Hostel w dzielnicy San Blas,na ulicy Pumapaccha 268,blisko Plaza San Blas,i jeszcze bliżej małego mercado .Dostałam łóżko w dwuosobowym dormie 15 soli,wifi, kuchnia na poddaszu, dla mnie super.Hostel prowadzony jeest przez bardzo fajne małżeństwo Yuris i Nancy
Myślałam, że Cuzco to centrum przemysłu turystycznego,w negatywnym tego słowa znaczeniu .Ale nie,miło mnie rozczarowało.Bo owszem mnóstwo agencji turystycznych,sklepów z pamiątkami czy drogich knajp dla turystów,.A poza tym miasto jest położone w dolinie, otoczonej zielonymi wzgórzami.






ale wystarczy wejść w boczną uliczkę i znajdujemy swojski klimat









Polecam zwiedzić Qorikancha ( na inkaskich murach zbudowano klasztor) i monastyr św. Katarzyny Bilet kombinowany kosztuje 15 soli.





 Mercado Central


   

 

 A co do dalszych planów.....Jak się spotyka z rodakami, szczególnie z Wrocławia,rozmawia o tym i tamtym i popija rum to wszystko może sie zdarzyć, a szczególne jeśli dotyczy podróży :-).No i stanęlo na tym, że dziś opuszczamy Cuzco,na ponad trzy dni,i jedziemy do Pisaq,Ollatambambo , Chinchero i chcemy wrócić we czwartek popołudniu.Mimo, że nie jesteśmy bardzo świąteczni to chcemy zobaczyć jak Peruwiańczycy obchodzą Wielkanoc,podobno szczególnie :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz