czwartek, 5 kwietnia 2012

Cusco - w szponach sępów

Od pierwszej sekundy na dworcu byliśmy rozrywani pomiędzy naganiaczami z hosteli a na koniec zostaliśmy świadkami jak sami się prawie pobili z powodu prawa do pierwszeństwa do nas czy coś takiego. Tak czy owak hostel mieliśmy zarezerwowany i szybko stamtąd uciekliśmy. Złapaliśmy taksówkę za 4 Sole i już wspinaliśmy się na jedno z pobliskich centrum wzgórz dzielnicy San Blas. Nasz hostel jest spoko ale bez rewelacji. Za to na ludzi trafiliśmy super. W pokoju mamy parę z Południowej Afryki, która zaczęła właśnie swoją prawie roczną podróż i jednego Afroamerykanina, który angielskiego uczył chyba w każdym egzotycznym miejscu na ziemi.
Po przyjemnym śniadaniu w hostelu powróciliśmy na miejsce zerowe peruwiańskich sępów. Centrum jest naprawdę malownicze! Cuzco to rewelacyjne miasto, architektura powala. Na każdej chyba ulicy można znaleźć wczesne i te późniejsze zabytki. Dzielnica San Blas ze swoimi wąskimi uliczkami pełnymi drobnych artystów, restauracyjek i hotelików na każdą kieszeń jest wspaniałym miejscem na spacer o każdej porze. Tylko te sępy i scam za scamem! O wszystko się trzeba użerać, sprawdzać po dziesięć razy. Eh Powtórka z Jawy czy Wietnamu. Czegoś takiego jeszcze w Południowej Ameryce nie widzieliśmy. Co chwila leciał za nami sprzedawca okularów, zaciągając nas na masaż albo do agencji turystycznej. Na ulicy można kupić wszystko: biżuterię, zegarki, spodnie trekkingowe za 50 soli i wszędobylskie sweterki i czapeczki z alpaki. Za 100 dolarów można się wybrać na ceremonię San Pedro czy Ayahuasca. Zdradzając rąbka tajemnicy - będziemy się starać dostać do Iquitos w poszukiwaniu szamanów z dżungli, ale to później. Dzięki informacji turystycznej, która działa tu rewelacyjnie, zrobiliśmy już jako taki plan na najbliższe dni. I tak za niedługo wybieramy się do Sacred Valley, gdzie będziemy chcieli się dostać do Salin pod Urubamba, wielu okolicznych zabytków, a wracając przespacerować się z Tambomachay przez Sacsayhuaman, Pucapucara i Quendo aż do Cuzko. Co do Machu Picchu, analizując wszelkie ceny, trasy, pociągi, busy i rekomendacje ”ludzi już po”  wybraliśmy czterodniowy Inka Jungle treking. Już się nie możemy doczekać! Zjazd rowerami, trekking w jungli, trochę inka trail, a za dodatkową opłatą możliwe gorące źródła, rafting i zjazdy na linach. Zostało nam tylko znaleźć tanią acz dobrą agencję, co oznaczało wejść między sepy. Ugh! Po paru agencjach miałam już dość i już chciałam kupić wycieczkę, żeby się od tych sępów jak najdalej wydostać. Tu można być dosłownie rozerwanym! Najlepsze, że dostaliśmy super ofertę, ale chcieliśmy się jeszcze zastanowić, więc wzięliśmy ulotkę i poszliśmy na kolację. Byliśmy znudzeni już peruwiańską kuchnią, a że z hinduskiej restauracji zapachy dochodziły niesamowite, postanowiliśmy zaszaleć i zapłaciliśmy 15 Soli za cały hinduski bufet. Jedzenia do bólu - dosłownie! Pyszności :) Po obżarstwie chcieliśmy wrócić do agencji, a tu na ulotce ani adresu ani nazwy. Nic. Które to były drzwi? Wszystko wygląda identycznie! Gdy szukaliśmy agencji, parę razy próbowano nas nabrać, że to tu tu! Ech sępy! Cóż, w końcu się udało i za 140$ US mam wycieczkę wraz z rezerwacją Huaynapicchu! Taniej się udało, gdyż z kartą ISIC bilet na Machu Picchu jest o połowę tańszy, a to ponad 20$ zaoszczędzone! Przypominam, że karta kosztowała około 70 złotych wraz ze zniżkami na hostele i całorocznym ubezpieczeniem. Koniec z sępami! Resztę czasu w Cusco spędzamy na zwiedzaniu i plątaniu się bez celu. Wydarzenia w tym mieście odegrały ważną rolę w historii holokaustu Inków i niepodległości Ameryki Południowej, dlatego tez muzea są tu pełne ciekawych ekspozycji. Wieczorkiem sprawy towarzysko-barowe, więc jest wesoło. Cusco jest super!
Info:
Wyżywienie w Cusko: liczne bary lokalne poza głównymi ulicami z menu od 4Soli; zupa 2 Sole; hinduska restauracja na początku avenida el Sol: bufet 15 Soli; restauracja wegetarianska na przeciw wejscia do marketu San Blas: rewelacyjne menu 5 Soli

Machu Picchu: bilet wraz z rezerwacja na Huaynapicchu: 152 Sole; z Isic 76Soli; bez Huayna: 128 Soli; do zakupienia tylko w biurze w AC lub Cusco. NIe ma biletow przy wejsciu! Rezerwacje na Huayna. nalezy wykupic pare dni wczesniej. bus z Aguas Caliente ma szczyt: 17$ w obie strony; 9$ w jedna lub około 1 i pol godziny spaceru stromo w gore.
Transport do AC: 1) bus do Ollantaytambo (1,5 h, 5-10 Soli z Av. Grau) dalej pociąg do Aguas Calientes 70$ w obie strony, zarezerwować wcześniej na stacji przy mercado central  na ul. Chaparro lub w biurach na plaza del Armas. 
2) bus do Santa Maria, stad lokalny do Hidroelektrica (około 50 Soli w jedną stronę) i dalej na piechotę do AC ok 3 godzin lub pociag za 18$. Jest takze besposredni bus do Hidro z agencji takze ok 50 Soli i dalej spacer/pociag
3) wszelkiego rodzaju trekingi: 1)Inka Trail: rezerwować nawet 3 miesiące do pół roku wcześniej, około 500$ jest takze krotki Inka Trail dwa dni ale ceny nie znam 2) przez Salcantay 4-5 dni około 190$ dla mocnych nog 3)Inka Jungle: 4 dni: ok 165$ z Huaynapicchu dodatkowo 10$. Mnie udało się utargować 140$ z ISIC
4) jednodniowe i dwudniowe wyprawy samochodowe i  trekingowe. Można coś znaleźć od około 270 Soli (100$ US) ale dla mnie to pospiech nie wart zachodu.











1 komentarz:

  1. a czy afro-amerykanin uczyl ang w Polsce? Tu tez jest egzotycznie :) Sciskam /a

    OdpowiedzUsuń