niedziela, 11 marca 2012

Urlop trwa .... :-)

Już prawie dwa tygodnie jestem w Sucre,aleeee ten czas leci :-) . W dalszym ciągu mieszkam w Backpakers hostal ,idealnie się wstrzeliłam.Bardzo polubiłam to miejsce,cisza,spokój,leżak na dziedzińcu,więc nie chce zmieniać na inny przybytek .W moim dormie też są długodystansowcy tacy jak ja ,Brad z Australii i Tama z Japonii .Podróżują po kilka miesięcy na północ AP różnymi ścieżkami.Reszta współspaczy zmienia się ,niektórzy zostają na jeden dzień, a inni na dwa,trzy i jadą dalej .A no i jakoś tak się złożyło ,że z chłopakami chodziłam do tej samej szkoły, na lekcje hiszpańskiego. A propos nauki.W piątek skończyłam 20- godzinny kurs.Oczywiście nie można nauczyć się nie wiadomo ile i czego w tak krótkim czasie, ale dostałam niezły zastrzyk nowych słów i gramatyki.Uważam, że to dobrze zainwestowane pieniądze w siebie,w sumie nieduże ,tylko 90$ .

Sucre to nie tylko dobre miejsce do nauki języka,ale też można przyjrzeć lokalnemu życiu,pomyszkować w małych uliczkach,posiedzieć na ławce na Plaza lub na markecie ,albo nic nie robić :-).










Ktoś z czytelników bloga zapytał się mnie w mailu : jacy są Boliwijczycy?.Porównując do Chilijczyków czy mieszkańców Argentyny. Hmmm....Sądze ,że są skupieni bardziej na sobie,nieco zamknięci,nie za bardzo interesują obcokrajowcami, tworzą większy dystans . Uważam ,że tu ,w Boliwii,jesteśmy bardziej gringo (OBCY) niż w Chile czy Argentynie.Jak do tej pory nie usłyszałam pod moim adresem tego określenia, ale poznałam kilkoro backpakersów, którzy przyjeli gringo lub gringa na twarz i nie było miło .Ale są oczywiście sympatyczne wyjątki,bo nie raz, nie dwa na markecie ,któraś ze sprzedawczyń zagaiła mnie de donde esta?,Polonia?mucho frio hihihi.Dla mnie mercado to najlepsze miejsce w mieście i do poznawania ludzi i do jedzenia :-) Co do innych nacji ,Argentyńczycy wg. mnie troche napuszeni, troche zadzierają nosa,kiedyś usłyszałam ,że ten kraj próbuje być jak Europa,to śmieszne. A może by tak ,być sobą? A Chilijczycy? To moi ulubieńcy,szczególnie z południa,z Punta Arenas ;-) Sympatyczni, mili, rodzinni,troche loco-zwariowani i dlatego napewno kiedyś wróce do Chile.


4 komentarze:

  1. No bez przesady koleżanko!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi,jak wczasy to wczasy :-)
      Pozdrawiam z Sucre
      Magda

      Usuń
  2. Fajne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-)
      Pozdrawiam z Sucre
      Magda

      Usuń