sobota, 4 lutego 2012

Vina... nic specjalnego

Vina del Mar, 15 min busem z Plaza Sotomayor w Valpo, rzut beretem. No i co ja mam napisać o tym miejscu ?????? No do luftu, do niczego nie podobne, hotele, apartamentowce, hotele, apartamentowce po sam horyzont, i czuć dość mocno WC, bleeeee. Może kiedyś, 5-10 lat temu Vina miała klimat, ale teraz na pewno nie, wg mnie.


Jedyne fajne miejsce to Park Vergare,gdzie natknelam sie na probe meskiego trio,w skladzie akordeon,skrzypce i fagot,A to daje .....klezmerska muze,normalnie jakbym byla w lipcu w Krakowie na Szerokiej ;-))),Tego sie nie spodziewalam.







Spacer wzdluz kanalu na wybrzeze i wrocilam do Valparaiso.



Pierwotnie mialam jechac stad do Argentyny,do Mendozy,aleeeee jadac do Valpo zmienilam plan i wracam do Santiago na kilka dni.Dlaczego???Bo mi sie tu podoba,bo polubilam to miasto,bo chce znowu po raz n-ty pojsc na mercado-obkupic sie owocami i zjesc przepyszne lody z jednej mikro lodziarni-,do dzielnicy Bellavista,do katedry-bez torby :-))) Jak dobrze nie miec wiazacych dat,rezerwacji itp....... :-))))
I z SdC zlapie autobus do Mendozy,jest ich duzo takze w ciagu dnia a na tym mi zalezy bo wiele osob mowilo mi ze droga jest niesamowita-serpentyny,gory....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz