sobota, 25 lutego 2012

Pustynia Atacama: Lądujemy na księżycu!

San Pedro de Atacama daje tyle możliwości na spędzenie wolnego czasu ze nie można się nudzić.Tyle ze wszystko drogie albo strasznie drogie wiec jedynym wyjściem dla nas było wynająć rowerki i ruszyć przed siebie.Okolica oazy jest przepiękna mimo że kolory dość monotonne bo tylko wszelkie odcienie rudego :) Jedynie horyzont uwieńczony jest łańcuchem ośnieżonych wulkanów. To jest jeden z tych krajobrazów które trzeba zobaczyć na własne oczy bo ani słowo nie opisze ani zdjęcie nie pokaże przymglonych w oddali gór i piaszczystej przestrzeni wokół nas.
Jazda na rowerze w taki upał nie jest najprzyjemniejsza ale co tam. Na szczęście nie wiadomo skąd przywiewa nam chłodny wiatr. Cienia nie ma ani kropeczki, a my suniemy przez pustkowie w stronę doliny księżycowej i doliny śmierci. Po drodze jeszcze spotykamy ostatnie rozruchy karnawałowe. Cała ciężarówka karnawałowych przebierańców i grajków którzy zatrzymują się po drodze w nielicznych na pustyni budyneczkach i przyśpiewują biczując zieleniną. Dolina księżycowa ze swoim solnym śniegiem jest niesamowita. To krajobraz stworzony przez wiatr, wodę i piasek. Cudo. Ogólnie poza wyprawami na rowerze leniuchujemy w hamaku. Wieczorem zostajemy zaciągnięci gdzieś na peryferie miasta na grilla i domową imprezę przez Ale którego poznaliśmy w Pucon podczas święta piwa. Impreza była rewelacyjna! Wszyscy mówili po angielsku bo większość to pracownicy agencji z miasta, dzięki temu było nam się łatwiej komunikować. Mięcho z grilla było wyśmienite, a późno w nocy jeden z przewodników zaczął opisywać nam niesamowicie rozgwieżdżone niebo. W San Pedro życie jest po prostu super! Fajni ludzie, husianie w hamaku, rowerem przez pustynię i codzienne imprezy. Tylko drogo. Musimy uciekać, bo utkniemy tu jak wielu podróżników:) Przed nami 3-dniowa przeprawa przez Boliwię do Uyuni. W ostatnią noc koledzy z agencji zabronili nam imprezować, jeść czerwone mięso i produkty mleczne twierdząc że kac i pełny żołądek nie idą w parze z przejazdem drogą na prawie 5 000mnpm. :)

Info:
W okolicy na własną rękę a raczej rower można zwiedzić: 1)Valle de la Luna: wstęp 2tys; 2)Valle de la muerte 3) Laguna Cejar: wstęp 2tys 4)Pukara de Quitas wstęp 1 tys i ogólnie popedałować po okolicy
Wynajem roweru: 4tys pół dnia; 6 tys cały dzień
Wycieczki są drogie i nie zawierają wstępu: np Valle de la luna: 9 tys + wstęp; altiplano atacama: 30 tys itp; sandboarding: transport+2 godzin jazdy ok 10 tys
Jeep tour po Uyuni (Boliwia) z transportem do Uyuni: 3 dni; 70 tys CLP plus 150 Bolivianos za wstęp na teren parku w Boliwii. Należy ze sobą wziąć wodę i papier toaletowy. Reszta jest zapewniona.
 








2 komentarze:

  1. Gratuluje wspaniałego pomysłu objechania świata dookoła. Mimo wszystko świat jest piękny, widoki wspaniałe i należy je podziwiać gdzie się tylko da. Zdjęcia są bardzo ciekawe - szkoda tylko, że tak mało.Życzę wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze. Jacek Drożdżak

    OdpowiedzUsuń
  2. dziekuje za zyczenia. Wsparcie zawsze sie przydaje w dalekich krajach. podroz jest wspaniala mozliwoscia na poznawanie ludzi i zwyczajow. Pozdrowienia z Boliwii

    OdpowiedzUsuń