środa, 15 lutego 2012

Leje się żar, leje się woda

Oj tak, leje się, leje ufffff. Po 35 godzinach jazdy dotarłam do Puerto Iguazu. Co z tego, że karmią, puszczają filmy i tutejszą muzę, ale to zawsze wielogodzinna jazda autobusem. I takie rzeczy też są do przeżycia :-) Hostel Stop jest ok,nic nadzwyczajnego, typu moloch, jego atuty to cena - najtańszy jaki znalazłam (45 peso za łóżko w dormie) i bardzo dobre śniadanie. Mam wrażenie że wróciłam na Jawę lub Borneo, a to są jedne z moich ulubionych miejsc w Azji SE, w porze monsunu,wysoka temperatura, wilgotność i bus trochę mnie ścięły z nóg,więc pierwszy dzień miałam lekko wyjęty z życia, śpiący ;-)


No w końcu trzeba by pojechać i sprawdzić co tą wodą,prawda ? Następnego dnia zapakowałam się w autobus (przewożnik El Practico,odjeżdża z dworca co 30 min,10 i 40 minut po pełnej godzinie,10 peso w 1 str ) i po około pół godzinie byłam w Parku Narodowym Iguazu.Wstęp 100 peso,zawiera łódke na wyspe San Martin i kolejke.Oczywiście podwójne ceny,mieszkańcy AP płacą 70 ,a może by tak w Europie coś takiego zrobić? Ehhhhh.
Ok w droge.Dobrze jest przejść sie Green trail do miejsca gdzie można zaczynają się dwie pętle Lower i Superior

Pierwsza prowadzi kawałek przez dzungle,małe wodospady i zbacza do przystani gdzie można,a zasadniczo nalezy :-) wsiąść na łódka na wyspe San Martin,widoki suuupeeeer




A póżniej druga pętla,też git! !


 A na koniec wodnej wycieczki tzw Garganto del Diablo,dojeżdża się tu kolejką.Niezła kipiel!!






Pomiędzy jednym a drugim wodospadem spotkałam rodaków, pare z Warszawy, przylecieli do BA dni temu ,a mieli dylemat, bo dziewczyna zerwała ścięgno na snowbordzie i noge wsadzono w tzw usztywnienie.Stwierdzili ,że zaryzykują. I co się okazuje?Że można podróżować z nie do końca sprawną nogą,i świetnie im idzie,i o to chodzi:-)
Bardzo miło było porozmwiać po polsku ,wymienić się info.
Dziś mam day off czyli lekkie opieprzanie się, a jutro wyruszam do Salty,kolejny wielogodzinny przejazd,tylko 24 godziny ;-)

2 komentarze:

  1. Wodospady cudo świata, zazdrościmy wrażeń, powodzenia :):):)MAM

    OdpowiedzUsuń
  2. Być tam gdzie powstaje tęcza, to wyjątkowa frajda,jesteś super piękna podróż:):):)MAM

    OdpowiedzUsuń