czwartek, 26 stycznia 2012

Za górami, za lasami, nad jeziorami

Bariloche jest oddalone od El Bolson tylko dwie godziny autobusem, na północ ,w tzw. Lake District. Przypomina trochę alpejski kurort - w sumie sporo emigrantów z tej części Europy osiedliło się tutaj ;-) - ale narzuca się, jest ok. Mieszkałam cztery dni w fajnym hostelu, Estacion Sur, 55 peso za łóżko w dormie z super śniadaniem, które można zjeść kiedy się chce.Właściciel Jorge jest przesympatyczny, pomocny, zawsze pyta czy todo bien? Od razu powiedział mi gdzie, co i jak, pożyczył kartę magnetyczną na komunikacje miejska co by było taniej i na koniec podwiózł na dworzec, uściskał i buon viaje, no problema jak zwykle.




Gdzie się człowiek nie ruszy jezioro,las,cerro,mirador...okolica cudna.Polecam złapać autobus 20 pojechać do parku Llao-Llao,wzdłuż jeziora Nahuapi,a w drodze powrotnej wspiąć się na Cerro Campanario-widok uuuuuu rewelacja,








troche na południe jezioro Guetierez,bus 50.



Bariloche jest też nazywane stolicą czekolady.....;-)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz