poniedziałek, 16 stycznia 2012

Taaaakieee góry :-)

El Chalten, mała wioska położona w dolinie, maksymalnie turystyczna, dużo (nietanich) hosteli, prawie na full zabukowanych. Dobrze jest zarezerwować nocleg wcześniej. Polecam Albergue Patagonia, blisko do miejsca rozpoczęcia szlaków, za jedyne 75 peso, patagońska cena. A - no i najlepej przyjechać z własnym jedzeniem. Owszem - plecak ciężki ale portfel czuje się lepiej. Te same produkty, co w El Calafate, tu kosztują prawie dwa razy tyle. No ale nie o to biega - takie przyziemne sprawy, a chodzi o GÓRY, Cerro Torre, Fitz Roy. Po raz kolejny żuchwa w dół. Coś pięknego! Jest kilka szlaków do przejścia jako jednodniowe wyjścia 7-8 godzinne. Lago Torre z widokiem na CT, Lago los Tres - na FR, punkt widokowy Los Condores - 2 godziny. No i oczywiście pole do popisu dla wspinaczy. Jest co robić. W sumie spędziłam tu prawie cztery dni. Pogoda rewelacyjna - co podobno nieczęsto się zdarza - a poza tym spotkałam poznanych w Ushuai w Patagonia Pais Czechów i parę z Brazylii: Tatiane i Claudia. Mam zaproszenie do Sao Paulo. Kto wie? ;-)
Jakaś mała ta Argentyna. :-)

Przecudnej urody okoliczności przyrody ;-)








1 komentarz:

  1. wreszcie masz swój żywioł GÓRY, są cudnej urody, powodzenia :):):)MAM

    OdpowiedzUsuń