poniedziałek, 30 stycznia 2012

Santiago de Chile, me gusta!!!!!

Santiago, po prostu podoba mi się, tak ooo, ma to COŚ!! Przyjechałam nocnym autobusem z Pucon,10 godzin z pochrapującą starszą panią po lewicy, uffff. Hostel Footsteps ma świetną lokalizację, kilka minut pieszo od stacji metra Baquedano, a 15 min.od dworca Sur, właśnie metrem. Bilet w soboty, niedziele i święta kosztuje 560 clp i jeździ od 8 do 22:30, a tak 640, 6- 23:30. Check in jest w sumie od 14, ale Michael z recepcji stwierdził że to żaden problem wstawić plecaki do przechowalni, wziąć prysznic i zjeść śniadanie ;-) Super.




No i w miasto. A w Santiago jest co zobaczyć, jest gdzie pójść. A że tu kilka dni pobędę, to po kawałku. Dzielnica Bellavista - kolorowa, każda restauracja czy bar ma front w graffiti.





Warto przejść się Constitucion do domu poety Pablo Neruda,La Chascona





A potem Santa Filomena w kierunku stacji metra Patronato




gdzie odkryłam olbrzymi mercado: mnóstwo ludzi-już wiem co robią ,gdzie są mieszkańcy Santiago w niedziele;-) bo na ulicach jakby wymiotło-świeże owoce,warzywa,a dla chętnych rybka,mięsko.Tego mi brakowało!!Oczywiście zakupy:pół kilo truskawek 250 clp,podobnie śliwka,czy 2 cukinie,wypas






Coś dla ducha - Muzeum Sztuk Pięknych, w niedziele wstęp bezpłatny, można zobaczyć malarstwo i rzeźby z wieku XIX, XX i XXI, polecam :-) miałam w planie jeszcze Muzeum Sztuki Prekolumbijskiej, ale jest w remoncie do 2013 :-(




1 komentarz:

  1. Tylko pozazdrościć słońca, pyszności na bazarze, bo u nas mróz siarczysty, pozdrawiamy PA:):):)MAM

    OdpowiedzUsuń