czwartek, 5 stycznia 2012

Pomiędzy Atlantykiem a Spokojnym

Wczoraj prawie cały dzień spędziłam w Narodowym Parku Tierra del Fuego.W przewodniku nie za dużo piszą o tym miejscu, na prawo jeden ocean, na lewo ten drugi. W zasadzie tak mała część jest udostępniona dla turystów, że niewiele tu szlaków i do tego krótkie. Można by powiedzieć: nieciekawie.
Hmmm... ale to nieprawda. To jeden z piękniejszych przyrodniczych zakątków jakie widziałam w tej podróży. Dostać się tu to żaden problem - kursuje sporo busów z różnych firm z przystanku na rogu Maipu i Fadul, od godziny 9, co godzinę za 85 peso w obie strony.

 A odjazdy z parku o 15, 17 i 19. 
Wstęp kosztuje 85 peso.

Przeszłam ścieżkę nr 2 wzdłuż brzegu zatoki i część nr 3 do Lago Roca, bo po południu pogoda zaczęła się psuć i trzeba było zrobić odwrót. Ale zasadniczo aura była... po prostu świetna. Trochę słońca, trochę wietrznie, szum fal... A widoki! ;-)







3 komentarze:

  1. Widoki przepiękne. A czy jest tam możliwe biwakowanie na terenie Parku i pobyt 2-3 dniowy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak można przyjechać z namiotem,na tej stronie jest troche info http://www.parquesnacionales.gov.ar/i/03_ap/37_tfuego_PN/37_tfuego_PN.htm

    Pozdro z Chile, Punta Arenas
    Magda :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie! pozdrówka serdeczne! :) alicja

    OdpowiedzUsuń