sobota, 14 stycznia 2012

Ot taki większy kawałek lodu, zwany Perito Moreno

Po przybyciu do El Calafate, powrót do Argentyny. Od razu kupiłam bilety autobusowe do El Chalten (150 peso w obie strony), na lodowiec (100 peso też w obie strony) i na jeden z najdłuższy przejazdów jaki chyba będę miała przyjemność odbębnić do El Bolson za 668 peso, około 25 godzin. Polecam TAQSA/MARGE, dobre godziny odjazdów i przyzwoite ceny oraz kupować z wyprzedzeniem - naprawdę jest high sesone.
Mieścina maksymalnie skomercjalizowana. Poza lodowcem i zrobieniem zapasów jedzenia na El Chalten (drogo jak fix) nie ma nic innego do roboty. Hostel Glacier Pioneros jest po prostu ok i wsio, mnie zależało na cenie. Wszyscy tu wpadają na 1 lub 2 noclegi i ruszają dalej do El Chalten jak ja lub do Chile.


Ot taki większy kawałek lodu. No właśnie... nie było WOW, a wstęp 100 peso dla gringo, a dla mieszkańców AP 70. Znowu podwójne ceny. :-(
Dużo lepsze były widoki po drodze, więc radzę nie spać, zwiedzać. ;-) Większe wrażenie wywarł na mnie lodowiec Chaalati w górach Swaneckich w Gruzji, tam można było go niemal dotknąć za free, no ale jak się nie pojedzie i nie zobaczy to nie ma się zdania.
Tę atrakcję można oglądać albo z wody - rejs kosztuje 70 peso - albo z sieci kładek położonych na przeciwległym brzegu.

A gwóźdź programu tej okolicy wygląda tak







1 komentarz:

  1. Faktycznie kawałek lodu okazały, piekny, niesamowity, pozdrawiamy:):):)MAM

    OdpowiedzUsuń