niedziela, 4 grudnia 2011

Yogja, Yogja!!!

Tak nazywaja Jawajczycy Yogjakarte.Jest to miasto z jednej strony turystyczne - sa dwa znane kompleksy swiatynne-Borobodur i Prambanan ale z drugiej jest bardzo lokalne ,sadze ze jest niezla rownowaga.Mozna tu znalezc wszystko : na turystycznej ulicy Malioboro souveniry wszelkiej masci:t-shirty z napisem I love Yogja,koszule czy torby z batiku,na bazarze Beringharjo od przypraw przez swieze mieso, ryby czy owoce po lokalne bary z tanim i pysznym jedzeniem.
Azeby naprawde poczuc tutejszy lokalny klimat polecam pomyszkowac w okolicy wodnego palacu Taman Sari.Ta czesc Yogji to parterowe domki z kolorowymi ogrodami pogrupowane w kwartaly ,z ktorych kazdy jest otoczony bialym murem.Mozna zagubic sie na waski uliczkach,ludzie sa niezwykle przyjazni i co troche slychac hello !!Polecam zajrzec do nie duzego muzeum Sonobudoyo z naprawde dobra kolekcja sztuki jawajskiej. Sympatyczne i tanie hotele czy guesthose mozna znalezc w dzielnicy Sosrowijana,gdzie w uliczkach typu tramwaj pochowane sa knajpki,kawiarnie i meczety.Spodobalo mi sie kolejne duze miasto,ale generalnie Jawa jest git ,lepiej sie tu czuje niz na tak mocno skomercjalizowanej sasiadce,Bali.
Z Yogji wyruszam na plaskowyz Dieng,mnostwo spotkanych plecakowcow mowilo mi ze to jedno z piekniejszych miejsc na Jawie.Trzeba to sprawdzic :-)


Bazar Borengharjo








Okolice Taman Sari











Muzeum Sonobudoyo











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz