czwartek, 22 grudnia 2011

Strzelanie z dmuchawki czyli trochę kultury

Podczas pobytu w Kuching pojechaliśmy na pół dnia do miejsca, gdzie odbywa się Rainforest World Music Festiwal czyli do Sarawak Cultural Village. Wiadomo że to sztuczne i turystyczne, ale widzieliśmy już dżunglę, widzieliśmy jaskinie, różne zwierzęta i roślinki, to teraz przyszedł czas na trochę poobcowania z kulturą. Ośrodek zaskoczył nas bardzo przyjemnie. Okolica przepiękna.
Modele chat i longhouse'ów ludow Bidayuh, Iban, Penan, Orang Ulu, Melanau, Malays i rodzin chińskich rozlokowane są wokoło malowniczego jeziora pomiędzy zielonymi wzgórzami a plażą. W sam raz na spędzenie dnia poza miastem i nauki o ludach zamieszkujących Borneo. W każdym budynku dostaliśmy pełną informację o zastosowaniu poszczególnych pomieszczeń, zwyczajach i codziennym życiu. Mogliśmy spróbować drobnych tradycyjnych smakołyków za parę groszy, podziwiać wyrób ludowych sprzętów i instrumentów oraz wysłuchać ciekawych historii. Max dał się nawet namówić przez uroczego Malaya na wypróbowanie tradycyjnej mikstury na takie tam męskie sprawy. :P Eh ta męska ciekawość. W każdym domku działo się coś ciekawego. Na koniec o 4pm był pokaz tańców ludowych, który przykuł nas do foteli. Po prostu rewelacja. Tańce balijskie nie potrafią temu dorównać. Nagrałam trochę filmików ale wszystkiego nagrać się nie dało, a na złość skończyło mi się miejsce na karcie. Eh! Podziwialiśmy także całkiem niezłe akrobacje i ludowe zabawy. Na koniec każdy mógł się przyłączyć do wspólnej nauki tańców. Miałam też niesamowitą przyjemność dać swój osobisty pokaz na scenie! Hi hi. Przystojny, zabawny, młodziutki łowca z wielka spluwką i niczego sobie półnagimi pośladkami zaprosił mnie na scenę, bym spróbowała ustrzelić balony przy pomocy tego narodowego sprzętu łowieckiego. Trafiłam za drugim razem, hi hi, z bardzo bliskiej odległości ale trafiłam. Tak to się strzela jak wlepia się w człowieka ponad czterdzieści par oczu turystów z całego świata. Oczywiście dostałam duże oklaski. :D To był udany dzień. Czy warto czy nie warto... hm jesli ktos ma czas dlaczego nie. Cala wioske bije na leb na szyje sam pokaz taneczny. I za sam pokaz zaplacilabym wstep. Ludzie placa duzo wiecej za wieczorek z tangiem argentynskim czy tance balijskie a jak dla mnie tance Borneo bija oba wyzej wymienione.









1 komentarz:

  1. No coraz ciekawsze opisy i nawet zaczynacie zamieszczać filmiki- tak trzymaj Emilka.

    OdpowiedzUsuń