środa, 21 grudnia 2011

Mulu czyli dżungla z poziomu 1,7 m i 25 m

Do Narodowego Parku Mulu można dostać się zasadniczo drogą powietrzną, jak się dobrze wstrzeli to za śmieszne pieniądze np. prawie 35 euro za dwa przeloty linią Maswings. Nocleg na terenie parku dobrze zarezerwować wcześniej. Mnie się udało klepnąć łóżko w hostelu za 40 rm ze śniadaniem - wypas.W dormie spotkałam świetną ekipę: Steva z Kanady - uczy w college w Kuala Lumpur, Heather i Lora z USA - uczyły angielskiego w Korei Południowej przez 4 lata, a teraz podróżują.Wszyscy jesteśmy zakręceni na punkcie przyrody.



A tak w ogóle to mieszkamy w dżungli. Mamy ją na wyciągnięcie ręki - jest tuż za oknem. Codziennie jakieś nowe zwierzątko się pojawia np. w łazience, albo nowe dźwięki na dobranoc.


Ale do rzeczy: po co przyturlałam się do tego miejsca? Po najlepszy canopy walking w Azji płd-wsch. i po jaskinie.

Na pierwszy rzut dżungla. Jest fajny łatwy trek do małych wodospadów. Trochę błotnisty, trochę pijawek - coś na rozruch. Dla mnie akurat.







A później zapisałam się na canopy walking. Zawsze chciałam to zrobić, zobaczyć las tropikalny z innego poziomu - z 25 metrów. Prawie 500 m wiszących kładek. Można spacerować od drzewa do drzewa, zobaczyć insekty, motyle, a nawet ptaki. Po prostu super! To jest to!






1 komentarz:

  1. oglądać dżunglę, to pierwsza atrakcja, ale czuć jej zapach i słuchać jej odgłosów, tego można pozazdrościć, pozdrawiamy:):):)MAM

    OdpowiedzUsuń