sobota, 3 grudnia 2011

Entliczek pętliczek, no i padło na Prambanan

Wiecie jak to jest gdy ogląda się coś w podobnym klimacie w niezbyt długich odstępach czasu, to po prostu później już się nie chce, a jak się zachce to się przebiera. Po Angkor Wat, My Son czy Bagan stwierdziłam, że w Indonezji jeden kompleks świątynny wystarczy mi. No i pojechałam do Prambanan.
Cóż powiem krótko tak, nie jest to powierzchniowo duże jak Angkor lub Bagan,bo są w sumie dwa miejsca do zwiedzenia -hinduistyczne świątynie Wisnu i Sewu,i może nie powalają na kolana ,ale ma ją swój klimat i to coś. Spędziłam tu z dwie godziny,wg mnie wystarczy.Można zobaczyć sporo płaskorzeżb w dobrym stanie lub odrestaurowanych,szczegółów i szczególików.To mi się spodobało :-) .A dookoła zadbany park-sielankowo ,pomimo gorąca i wilgotności powietrza ,które mogą osłabić.A na to jest dobra jawajska kawa ;-).Aaa i jest świetny dojazd komunikacją publiczną -autobus transyogja 1A z ul.Malioboro za całe jedyne 3000 rupii ,w około pół godziny








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz