czwartek, 1 grudnia 2011

Bromo, Batok... mgliste spojrzenie

Po 8 godzinach jazdy busami z 3 przesiadkami dotarłam do wioski Cemoro Lawang, położonej około 3 km od wulkanów Bromo i Batok. I co zobaczyłam? Mgłę, przez duże M. A do tego zimno jak cholera, chyba z 15 stopni różnicy, w stosunku do Kawah Ijen. Dobrze że mam polar, śpiwór itp. Szybko znalazłam lokum do spania, a raczej gospodarz mnie, co nie było trudne, jedyna turystka na cały bus. Homestay czysty, schludny i tani tylko 60 tys za noc. A no i dostałam cały termos gorącej herbaty na rozgrzewkę ;-)

Faktycznie jest niiiskiii sezon, szwendając sie po wiosce i okolicy spotkałam dosłownie 4 plecakowców.Wioska malutka,troche domków po prawo troche po lewo,tam pies zaszczeka tu rośnie kapusta czy cuś.Generalnie, tutejsze okoliczności przyrody podobają mi się,kończy się droga, świat a zaczynają wulkany.Można oderwać się od miejskich klimatów.
Postanowiłam ,że nie zrywam się o jakiejś chorej, wczesnej godzinie,daruje sobie wschód słońca,już troche ich było tak jak i zachodów.U podnóża Bromo byłam około 8,krawędż krateru troche przykryła mgła.W porównaniu do Kawah Ijen wejście na ten wulkan to spacerek.Z góry jest całkiem fajny widok na okolice, na nieco wyższego kolege- Batok ,którego słońce ładnie oświetlało , zielone żleby owiane mgłą :-)
Troche połaziłam po okolicy,ciekawie ,inaczej niż na Ijen.Dookoła mnie wiatr unosi popiół i mgłe a słońce próbuje sie przebić przez coraz to gęstsze chmury.Tu pogoda szybko sie zmienia,mgła jak mleko,pojawił się deszcz dobrze że droga jest oznakowana białymi słupkami tak więc nie miałam problemu z powrotem do wioski.
Te wulkany jakoś mnie nie powaliły,po niezwykłym kraterze Ijen to będzie trudne :-) ale uważam że warto tu przyjechać żeby zobaczyć i Bromo i okolice.
Jutro wyjeżdzam w strone Yogjakarty,to bedzie długa droga.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz