sobota, 19 listopada 2011

Busem? stopem? czym tylko się da do Pura Tanah Lot

No cóż opuściłam Malezje,ale tylko na 3 tygodnie,i oto jestem na Bali.Z lotniska do Denpasar można dotrzeć tylko taxi za całe jedyne 90 tys rupii.Poprosiłam kierowce żeby podwiózł mnie w okolice dworca Ubung bo tam jest sporo hoteli czy guesthose i to był strzał w dyche.Udało mi się znależć sympatyczny hotelik,pokój czysty, schludny zamiast przysznica kran ale luz.Naprzeciwko lokalny, tani bar-prowadzi go fajna kobitka która nazywa mnie Mada,wymówienie Magda nie wychodzi jej :-) a pare kroków dalej stragan z pysznymi naleśnikami terang bulan,polecam czekoladowe z wloskimi orzechami ;-)Żyć nie umierać!

Na nastepny dzień miałam w planie dostać się do świątyni Tanah Lot na wybrzeżu.Okazało się że busem moge dojechać tylko do Kediri i dalej tak z 10 km taxi lub skuter.Udało mi się złapać stopa ,skuter,pod samo wejście.Fart :-)
Świątynia poprostu suuupeeer,wow, a już troche widziałam.Wybudowano ją na skale wyrastającej z morza,na prawo i lewo przepiękne klifowe wybrzeże,fale rozbijają się o brzeg.Spotkałam ekipe z Warszawy,przyjechali na prawie trzy tygodnie,też fajnie.



Do Denpasar wróciłam troche ,stopem,ekipa studentów podwiozła mnie kawałek a póżniej busikiem.A póżnym popołudniem wybrałam sie na długiii spacer do centrum mijając co troche świątynie, słysząc co chwile hello i zahaczylam o tutejszy bazar ze świeżymi warzywami,owocami i przyprawami.
W samym Denpasar za wiele to nie ma do obejrzenia myślałam o muzeum sztuki balijskiej a tu klops renowacja czy coś tam poprostu closed.Jutro jade do Ubud,zostane tu kilka dni.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz