niedziela, 27 listopada 2011

Lovina - przez morze na holu

Małe miasteczko przy brudnej napakowanej łodziami plaży nie ma do zaoferowania zupełnie nic poza polowaniem z aparatem na delfiny. A jednak! Gdzieś pomiędzy marketowymi straganami, małymi rodzinnymi sklepikami, cichymi resortami i tanimi restauracjami znajdujemy jakąś dziwną balijską autentyczność. I ludzie mili jak nigdzie na wyspie. Ktoś pierwszy raz mówi nam dziękuję i dzień dobry po indonezyjsku, śpiewa nam balijskie piosenki albo zaprasza pod sklep na pogaduchy przy bintangu.

Motorkiem przez południową Bali

Nie ma to jak poczuć wolność i wiatr we włosach zwłaszcza pośród pięknej balijskiej architektury, tarasów ryżowych i palmowych lasów. Max i ja porywamy w Ubud skuter i jedziemy na podbój Bali. Trzeba było się stąd wyrwać. Ubud jest uroczym artystycznym miasteczkiem, które jednak zostało opanowane przez dwutygodniowych starszych turystow klasy wyższej którzy uwielbiają posiedzieć przy białym obrusie w drogiej restauracji, spać w drogim hotelu i napawać się artystycznym klimatem.

Kawah Ijen, miejsce nie z tej Ziemi

Po dwóch dniach w Lovinie pojechałam dalej, na Jawę. O Lovinie nie będę się rozpisywać, miejsce takie sobie, woda brudna, piasek też, ci co mnie znają wiedzą, że morze i plaża mnie nie kręcą, to miejsce potraktowałam jako przystanek na trasie. Z samego rana zebrałyśmy się i każda z nas skierowała się w swoją stronę. Ja na zachód do Gilimanuk, na prom, Ania na wschód, do Amed na snoorkowanie. Najpierw bemo, później prom do Ketabang, elegancko poszło.

czwartek, 24 listopada 2011

Wschód słońca na Gunung Batur - kolejny wulkan za mną ;-)

Byłam już na wulkanie w Mongolii, a teraz czas na Indonezję, mam w planie Gunung Batur, Kawh Ijen i Bromo, zobaczymy co tego wyniknie :-) Jako pierwszy na cel wybrałam balijski Gunung Batur, niedaleko Ubud. Początkowo miałam jechać sama, a tu Ania dała cynk, że chce się przyłączyć. Super. W związku z tym, że staram się przemieszczać publicznym transportem, umówiłyśmy się około 8 rano przed ubudzkim marketem, o tej porze łatwiej złapać bemo, ludzie albo wracają z targu albo właśnie przyjeżdżają na niego.

wtorek, 22 listopada 2011

Świątynie Uluwatu, Tanah Lot i małpi las

Zdecydowaliśmy się wziąć taksówkę w jedną stronę do Ubud wraz z przejazdem przez dwie najbardziej znane świątynie okolicy. Pierwsza świątynia na klifie nie zrobiła na nas wielkiego wrażenia. Za to sam klif tak. Rozbijający się o wysokie skały Ocean Indyjski budzi respekt. W dodatku zostaliśmy zaatakowani przez agresywne małpy. Jedna wyrwała mi nawet wczoraj kupiony klapek z nogi. Na szczęście dało się go odzyskać chociaż nie w całości. Obgryziony będę nosić na pamiątkę przez najbliższy czas.

Legian/Kuta - na fali!

Na lotnisku czekałam na Anię i Maxa, którzy przylecieli następnym samolotem. Wraz z nimi wylądował akurat na Bali Obama. Straszne zamieszanie. W międzyczasie rozeznałam się w transporcie i ofertach akomodacji. Było późno więc zostało nam tylko taxi. (55tys. do kuty/Legian). Bilecik kupuje się w okienku zaraz przy przylotach i idzie za kierowcą do auta. Oferty pokoi zaczynały sie od 350tys/3os - drogo więc jedziemy na ślepo. Szukamy miejsca w Legian, blisko Kuty ale bardziej spokojnie.

Balijskie tańce, balijski masaż i w drogę :-)

Na pokaz tańców wybrałam się z Anią,Emilka i Maxem,którzy akurat przyjechali do Ubud.Performence był w tej samej świątynii co poprzednia lokalna uroczystość,miejsce z dobrym klimatem na coś takiego.Miejsca w pierwszym rzędzie :-) Tancerze są bardzo młodzi, najstarszy ma 14 lat.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Ubud pachnące jaśminem

Jaśmin jaśminem, niby wszystko pięknie ale trzeba tu dojechać.A to nie jest takie proste,na Bali.Teoretycznie z dworca Ubung na dworzec Batubulan mają jeżdzić bemo-małe busiki,ale w praktyce to najlepiej wyjść przed Ubung na główną ulice skręcić w prawo,przejść na drugą strone aż do znaku ATM ,tu stoją ciemno niebieskie bemo.Troche czekałam aż się zbierze wystarczająca liczba osób żebyśmy ruszyli.Busik staje przed dworcem Batubulan i stąd można złapać brązowe bemo do Ubud,ale można troche poczekać,z godzinke .

Cameron Highlands: turystycznie - z deszczu pod rynnę

Trochę mam zaegłości w postach, ale czasem szkoda czasu na siedzenie na internecie. Tyle się dzieje po drodze i tak wszystkiego opisać nie można. Wracając do tematu: wyjeżdżając z Tajlandii myśleliśmy, że odpoczniemy na chwilę od turystycznego kiczu. Jednak nie. Tanah Rata i okolica okazały się wielkim wakacyjno-weekendowym resortem dla malezyjskich mieszczuchów i białych turystów. KFC, starbucks pod junglą i tysiące olbrzymich kurortów zasłaniających widok w każdą stronę.

sobota, 19 listopada 2011

Busem? stopem? czym tylko się da do Pura Tanah Lot

No cóż opuściłam Malezje,ale tylko na 3 tygodnie,i oto jestem na Bali.Z lotniska do Denpasar można dotrzeć tylko taxi za całe jedyne 90 tys rupii.Poprosiłam kierowce żeby podwiózł mnie w okolice dworca Ubung bo tam jest sporo hoteli czy guesthose i to był strzał w dyche.Udało mi się znależć sympatyczny hotelik,pokój czysty, schludny zamiast przysznica kran ale luz.Naprzeciwko lokalny, tani bar-prowadzi go fajna kobitka która nazywa mnie Mada,wymówienie Magda nie wychodzi jej :-) a pare kroków dalej stragan z pysznymi naleśnikami terang bulan,polecam czekoladowe z wloskimi orzechami ;-)Żyć nie umierać!

Być w KL...

Jak za dużymi miastami nie przepadam to Kuala Lumpur spodobało mi się.Dotarłam póżnym popołudniem bo duże miasto i jeszcze większe korki,na szczeście będąc jeszcze w Cameron Highlands zarezerwowałam lokum i nie musiałam kombinować na miejscu.

wtorek, 15 listopada 2011

Georgetown - miasto na szlaku

Docenione przez UNESCO miasto zostalo docenione i przez nas. W naszych planach Georgetown nie było zupełnie, ale jak to z planami bywa wszystko się może zdarzyć. Najwygodniejszy sposób przedostania się sprawnie z Tajlandii do Malezji i już. Nic dziwnego więc że Georgetown jest ważnym miastem podczas podróży między tymi państwami i zawsze pełnym backpackersów. Miasto przywitało nas tysiącem świateł wielkich wieżowców, zza których wyłoniły się stare, niskie zabudowania China town.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Przez dżungle i plantacje herbaty zagryzając truskawką

Cameron Highlands to strzał w dziesiątke .Tanah Rata jest otoczone przez dżungle,plantacje herbaty i truskawek oraz farmy warzywne.Samo miasteczko to główna ulica dworzec,market,lokalne bary z hinduskim lub malajskim jedzeniem i troche hoteli. Świetna miejscówka na różne aktywności i odpoczynek od upału czy dużych miast.

Koh Tao i Phangan - info praktyczne

Znacznie drożej niż w Bangkoku. To chyba każdy wie i każdy się tego spodziewa. Nawet poza sezonem i mimo pustek ciężko było utargować jakiś grosz na zakwaterowaniu. Jedzenie także jest droższe, a Koh Phangan dodatkowo jest droższa od Koh Tao. Wydatki na 10 dni pobytu po powrocie z Birmy. Bangkok i wyspy z nurkowaniem i snurkowaniem: 30$/dzień
Cały pobyt: 27dni: 22,7$/dobę przy korzystaniu z tego co Tajlandia ma do zaoferowania: nurkowanie snurkowanie, dobre jedzenie, masaże i piwko; 24,5$/dobę wraz z 1500B za 3 dniowy nielegalny pobyt w Tajlandii

niedziela, 13 listopada 2011

Koh Phangan przy pełni księżyca

Wyspa jest o wiele większa niż Koh Tao i jak dla mnie ma o wiele większy potencjał na zapewnienie nie tylko dobrego wypoczynku, ale i dobrej zabawy. Słynąca z Full Moon Party Koh Phangan jest także miejscem innych cyklicznych imprez jak Silver Moon czy Black Moon. Dziesiątki tysięcy ludzi przychodzą na plażę by bawić się przy tonach rozstawionych na plaży głośników, dziesiątkach barów i kolorowych platform. Wciąż jednak większa część wyspy zajęta jest przez lasy palmowe, dżungle i spokojne puste plaże.

piątek, 11 listopada 2011

Zmieniam plażę na herbatę i truskawki


Dokładnie tak plantacje herbaty i truskawek w regionie Cameron Highlands.Właśnie dzisiaj udało mi się tu dotrzeć,a było troche pod górke,bo wiecie jak to jest z transportem .......Ale po kolei.

wtorek, 8 listopada 2011

Koh Tao, las palmowy i podwodny świat

Ostatnie dni spędziliśmy bardzo aktywnie na Koh tao. Słyszałam opinię, że wyspa jest nudna. O nie! Nawet pomimo pory monsunowej było świetnie, pogoda nam sprzyjała i nie było tłoczno. Wiele miejsc - restauracji i klubów nurkowych było zamkniętych, ale to czego potrzebowaliśmy bylo otwarte.

Pulao Perhetian - wczasy pod palmą


Jak to bywa w dłuuugiej podróży od czasu do czasu trzeba wziąźć urlop.I tak też zrobiłam :-)
W Malezji planowałam wyspy Perhetian,dotarcie do nich w niskim sezonie nie jest proste,bo bus z Kota Bharu do Kuala Besut jeździ co ok. dwie godziny,a łódka co godzine jak się uzbiera wiecej osób.Po dopłynięciu na mniejszą wyspe Perhetian Kecil,cichsza,spokojniejsza,okazało sie że tak jest i to jak

niedziela, 6 listopada 2011

Muzułmański Nowy Rok w Kota Bharu

 Jak nie moge trafić na zakończenie Ramadanu tak przyjechałam do Kota Bharu na muzułmański Nowy Rok.Mam się tego farta hihhi.Jedna uwaga transport znacznie rzadszy,prawie dwie godziny czekania na autobus.U nas na ulicach coś się dzieje,jakieś przygotowania.A tu pustki ,sklepy pozamykane,jakby kataklizm przeszedł.

Tajlandia - info praktyczne (wydatki Magdy)

Waluta tajski baht THB, kurs 1$-30 thb,1 euro-40 thb
Bankomaty: chcialysmy wybrac kase z AEON bo nie pobiera prowizji, i odrzucilo karty, mastercard z bzwbk,konto walutowe,kicha,skonczylo sie na bankomacie obok prowizja 150 baht-5$
Jezyk tajski, angielski powszechny
Uwaga:przejscie graniczne tajsko- malezyjskie Sungai kolok-Rantau panjang otwarte 6-21,można przejść pieszo,bardzo sympatyczni celnicy,po obu stronach :-)
Podsumowanie : przy 18 dniach pobytu,21$/1dzień/1os

sobota, 5 listopada 2011

25 godzin jazdy, 2 przesiadki, 2 stempelki i welcome in Malaysia

Jak jechać do następnego kraju to z fasonem, no nie?Z Bangkoku wystartowałam autobusem wczoraj o 19. 6 rano jestem w miejscowości Suratthani, jeszcze Tajlandia, czekam na moją podwózkę do minibusa na granicę, czekam sama, bo nikt z turystów nie jedzie do Malezji przez Sunghai kolok, ciekawe? :-)

piątek, 4 listopada 2011

Birma, budżet - wydatki Magdy, info praktyczne

Waluta kyat, kurs 1$- 810 kyat w Yangon, poza 730- 760 k,idealne 100- dolarowki,nie ma bankomatow
W wielu miejscach, w sumie prawie wszedzie poza jedzeniem mozna placic zamiennie dolary lub Kyaty. W takim wypadku kurs wacha sie miedzy 700 a 750/$
Jezyk birmanski, angielski
Internet,czasami wolny czasami troche szybszy,stosunkowo drogi,500-1000 k za godzine
Na 24 dni 170$+162000 kyat(200$),15,5$/dzien/osoba

czwartek, 3 listopada 2011

Pagan - w krainie 4 tysięcy stup

Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce by się zgubić. Ja, Max i Ania rowerem przemierzamy połacie zielonego terenu. Podążając do kolejnego dumnego zarysu pagody na horyzoncie mijamy uśmiechniętych ludzi pracujących w polu i stada kóz. Tak właśnie się najlepiej zwiedza Pagan. Uciekając od najsłynniejszych stup, w poszukiwaniu swoich własnych -cichych, pustych i tajemniczych.