środa, 28 września 2011

Chang Mai-gotowanie i inne przygody

Czas na zmiany na Tajlandię. Do Chiang mai dotarłyśmy zmieniając środki transportu jak rękawiczki, łódź, tuktuk, minivan, szybko i sprawnie. Tzw. Old city - sympatyczne z wąskimi uliczkami, gdzie są pochowane spa, hoteliki czy guesthouse. Można się zgubić :-)
Od razu z miejsca załatwiłyśmy na następny dzień kurs gotowania przez nasz guesthouse Kavil ze zniżką 100 baht. Było smacznie.

niedziela, 25 września 2011

Laos - info praktyczne

Waluta kip,1$--8000, Don Det -7500-7800kip, 1 euro-10500 kip
Na wyspie brak bankomatów. Najbliższy jadąc od Kambodży w Pakse. Istnieje za to coś jak bank serwis, ale nie testowałyśmy.
Bankomaty banków BCEL, ANZ dodatkowa prowizja 2%, max jednorazowo: 1mln kip (BCEL) 2mln kip (ANZ)
Język laotański, angielski - tylko w dużych miejscach turystycznych
Wifi jest dostępne w wielu guesthousach poza Don det. Internet od 100 kip/min w Vientian do 600/min na Don det
Wiza do wyrobienia na granicy koszt 30$+10$ na tzw. procedury emigracyjne, opłata wyjazdowa w wysokości 1$ obowiązuje w weekend
Średnie wydatki na 1 dzień na 1 os 17$, przy pobycie 22 dni

czwartek, 22 września 2011

Luang-Namtha i trekking na trzy nogi.

Na północ Laosu dostać się nie było łatwo. Na dworcu (bo my oczywiście lokalnym transportem a nie turystycznym) poinformowano nas, ze busa nie ma, bo za mało ludzi i możemy jechać gdzieś w pół drogi, a później może będzie coś dalej. Cóż - próbujemy. Autobus zapchany jak zawsze po brzegi. Jedna osoba śpi na następnej i nikt się nie przejmuje.

środa, 21 września 2011

Luang Prabang - gościnności nie ma końca

Była siedziba władców królestwa Luang Brabang - obecnie przeurocze, klimatyczne miasteczko nad Mekongiem z przepięknym pałacem i licznymi świątyniami. Ale z czego słynie to miejsce najbardziej pośród środowiska backpackerów to market nocny, gdzie za 10000 kip można jeść tyle, ile zmieści się na wielki talerz.

wtorek, 20 września 2011

Nowi przyjaciele i nowe ciekawe strony

Rozpoczynamy współpracę z portalem podróżniczym Xpedia. Możecie tam znaleźć inne podróżnicze blogi, ciekawe podróżniczo-przygodowe informacje i wydarzenia. Sprawdźcie: www.xpedia.pl

sobota, 17 września 2011

Vang Vieng - bierzemy zasłużony urlop! :)



Małe miasteczko pełne życzliwych ludzi położone nad rzeką pomiędzy wapniowymi wzgórzami pełnych jaskiń. Do tego dodać mnóstwo przytulnych restauracyjek, gdzie można jeść na sposób rzymski: leżąc na wygodnych poduchach i dziesiątki backpackerów imprezujących prawie 24 godziny na dobę w klubach w miasteczku lub na licznych tarasach wzdłuż rzeki. Czego chcieć więcej?

środa, 14 września 2011

Vientian - starsi panowie odkrywają drugą młodość


Eh. Nie ma tu po prostu nic. Ot, takie leniwe miasteczko. Z leniwym i dość pustym centrum, pustymi bulwarami i paroma świątyniami. I tylko jedno rzuca się w oczy. Dramatycznie podnosi się tu średnia przyjezdnych osób. Na ulicy spotkać można starszych turystów, ale nie te miłe siwiejące pary, które trzymając się za ręce ściskają aż za serca.

sobota, 10 września 2011

Grota Kong Lo - miejsce, o którym nam się nie śniło


Warta każdych pieniędzy, każdego trudu i każdego czasu!!! Dwie godziny zwiedzania rzeką ciemnej groty w małej chybotliwej łupince, z której przewodnicy co chwila usuwają wodę. Echo silnika odbija się po groźnym, majestatycznym wnętrzu oświetlanym jedynie przez dwa strumienie latarek. Ale od początku.

Bolaven Platau - w poszukiwaniu kubka kawy

Do Pakse przyjechałyśmy dość sprawnie. Miasteczko ot takie sobie. Jest klimatyczne, niedrogie miejsce do spania. Jest market, by się najeść. Dobra baza wypadowa w przyrodniczo-etniczne cuda Bolaven Platau. Okolica wyżynna, przeorana wąwozami pokrytymi gęstą dżunglą, przez którą przebijają się jeszcze malownicze wodospady. Francuzi wprowadzili tu dodatkowo uprawę kawy. Liczne plantacje otaczają tutejsze spokojne wioski.

środa, 7 września 2011

Don Det - laotańskie lenistwo w hamaku


Wyspa, wyspa,wyspa... palmy, bungalow, hamak, szum Mekongu, lenistwo. Całyyy dzień
bujania się w hamaku, a na koniec Lao beer w barze 4000 islands na poduszkach.
Warto przejść się ścieżką wzdłuż brzegu sunrise wsród knajpek, bungalowów, pól ryżowych. Na drugą wyspę Don khon łatwo się dostać przez most. Można zobaczyć największe wodospady (pod względem ilości wody) na Mekongu w Azji płd-wschodniej - robią wrażenie zwłaszcza w porze deszczowej.

niedziela, 4 września 2011

Przekraczanie granicy według laotańskich scamów

Z Ban lung wyjechałyśmy z rana, około 8, marna droga, ubita rudawa ziemia, przed Stung Treng pojawił się asfalt. Na miejscu dowiedziałyśmy się, że bus do Laosu, na wyspę Don det będzie dopiero o 15, ponad 3 godziny czekania, buuuu. No cóż, dla zabicia czasu poszłyśmy na pobliski targ, można kupić wszystko: ubrania, jedzenie iiiii biżuterię ze złota, mnóstwo małych warsztatów, a w każdym powstają drogocenne cudeńka ;-)), nie na naszą kieszeń.

Kambodża - info praktyczne

Waluta 1$ - 4000 rieli, w obiegu są i dolary i riele, bankomaty wypłacają tylko dolary, nie ma dodatkowej opłaty w canadian bank, w innych bankomatach 4$, opłaca się płacić w dolarach za noclegi, bilety wstępu i transport, za jedzenie i drobne rzeczy w rielach, chociaż i tak dostanie się resztę z dolara w lokalnej walucie.
Język kambodżański, angielski.
Wiza: na granicy, koszt 20$ + 2$ "ekstra dla" + jedno zdjęcie
Połączenia z Kambodży do Polski: na telefon domowy 0,3$ za minutę, a na komórkę 0,4$
Średnie wydatki na 1 dzień na 1 osobę ok. 13 euro

czwartek, 1 września 2011

Ban Lung - na końcu Kambodży

Wsiadłyśmy z Magdą do autobusu o godzinie 5.30 rano - po prostu wariactwo. Po prawie 12 godzinach i przejechaniu prawie całej Kambodży; rzucając okiem chwile na Mekong przy Kratie, okoliczne pola ryżowe i dżungle w końcu dojeżdżamy do prowincji Ratanakiri gdzieś na północno-wschodnim krańcu państwa. Jak zwykle szybkim rzutem na taśmę zostajemy porwane przez dwóch lokalsów na motorach do taniego aczkolwiek wypasionego hotelu.