czwartek, 18 sierpnia 2011

Sajgon!!!! niezły Sajgon!!


Co by tu napisać... no faaaajneee miasto, dobrze się w nim czuję. Bardziej mi się podoba niż Hanoi. Owszem, duuuużeeee, całe 5 mln ludzi, a drugie tyle to skutery, rozpędzone, rozhukane, ale wszystko w pozytywnym sensie. Wietnamczycy są kompletnie inni niż ci na północy, bardziej przyjaźni, pomocni, nienachalni, nienatarczywi.
Polecam hotel Nga Hoang na ulicy de tham 269/19 w centrum backpakerskim, niestety łóżko w dormie 6$, pod tym względem Sajgon jest droższy od reszty odwiedzonych miast, ale jedzenie z ulicy to śmieszna kasa ;-)
Stąd wszędzie blisko, taki krótszy lub trochę dłuższy spacer np. do marketu Ben than, nad rzekę, do katedry, jadeitowej pagody czy chińskiej dzielnicy Cholon. Ale trzeba zejść poza główny turystyczny trakt, w fantastyczne małe uliczki z marketami, gdzie kupi się owoce, warzywa, zje pyszną zupę czy ryż z warzywami, z warsztatami wszelkiej maści itp.
A po drodze przepyszna kanapka z rybą, sok z bambusa, no i rewelacyjna wietnamska kawa z mlekiem i lodem (ale herbata nadal jest moim ulubionym napitkiem:-) )

Miejscem, które warto zobaczyć to muzeum poświęcone wojnie wietnamskiej, niesamowite zdjęcia, bardzo trudno to opisać, powiem tak, wrażenie, to co zostaje w pamięci jest takie jak po odwiedzeniu obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

Plany trochę się pozmieniały i najbliższe ok. 6 tygodni jedziemy solo, trzeba złapać oddech, znaleźć świeże spojrzenie.W świecie backpakersów tak już jest że nawet jak człowiek jedzie sam to nie jest sam. Z poznaną w hostelu, dziewczyną z RPA, Sharon, tak się zgadałyśmy, że jedziemy razem w deltę Mekongu, ale niekomercyjnie: lokalnymi busami, łodzią z przystani na największy pływający targ w Wietnamie i dalej do Kambodży (w niedzielę będziemy w stolycy Phnom Penh) i bedzie git!!




Od Emilki krótko: Mnie Sajgon zadziwia na każdym kroku i wierzę, że tu kiedyś wrócę by znów napić się wybornego piwa Sajgon od miłej starszej pani z przydrożnej knajpki w doborowym backpackerskim towarzystwie. Po mieście można się plątać bez końca i na każdym rogu czeka coś nowego i ciekawego. Nowe smaki, nowi przyjaźni ludzie. Nawet zwykła kanapka może okazać się najlepszą kanapką, jaką jedliście w życiu.




2 komentarze:

  1. Oby ta podróż solo była bezpieczna, uważajcie na siebie, pozdrawiam. Mam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bezpiecznej drogi! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń