czwartek, 7 lipca 2011

Langmusi

Na pierwszy rzut oka ot taka wioska otoczona górami.
Po Xiahe to już nie robi wielkiego wrażenia. W głębi wsi jednak odkrywaliśmy coraz bardziej klimatyczne i piękne miejsca.
Nad miastem górują dwa kompleksy świątyń.
Jeden udało nam się zwiedzić za darmo wchodząc od tyłu po obejściu całego wzgórza.
Podczas spaceru pod nami roztaczał się widok na złote dachy.
Wieczorkiem piwko na tarasie naszego tybetańskiego guesthouse'u z widokiem na toczące się w miasteczku życie.
Drugiego dnia wybraliśmy się na górujący nad wsią czerwony klif. Wspinaczka nie była łatwa. Samo Langmusi jest już na wysokości 3300m n.p.m., a my dodaliśmy do tego jeszcze parę setek po stromym, śliskim od mokrej trawy lub usypującym się pod nogami zboczu. Na szczycie zasłużony odpoczynek na słoneczku.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz