poniedziałek, 27 czerwca 2011

Mongolskie klimaty - pożegnanie

Przed nami ostatnie niecałe dwa dni drogi. Ach, szkoda opuszczać ciągnące się bez końca stepy, wolno biegające konie i inne zwierzęta, ptaki nurkujące za naszym wanem w poszukiwaniu wyrzuconych kości. Przed oczami przelatują wspomnienia płonących o zachodzie wydm, szemrzących wodospadów i zamarzniętego jeziora. I ludzi zawsze uśmiechniętych i gościnnych jakże będzie brak!

sobota, 25 czerwca 2011

Płonące klify BAYANZAG czyli poszukiwanie żółwia na pustyni

Jak każda historia z Mongolii i ta zaczyna się od In the middle of nowhere... No właśnie - gdzieś na zupełnym pustkowiu wyłaniają się czerwone skały. To tutaj znaleziono wiele szczątków dinozaurów i skorupy ich jaj. U podnóża - stoiska z pamiątkami i mały ger z napisem muzeum ale zamknięty. Iszka wskazuje nam na horyzoncie jasną linię gerów. Po zejściu mamy iść za drogą (czyt. śladami kół samochodów) aż dojdziemy do wielkiego żółwia w campie turystycznym, a nasze gery będą kawałek dalej. OK!

środa, 22 czerwca 2011

Lodowiec na polach mięty i szczypiorku - Yolyn Am 'Vulture's Mouth'

Kierujemy się na wschód wzdłuż pasma wydm. Niska, ale nieskąpa roślinność pustyni obfituje w wiele okazów kwiatów i ziół rosnących kępami na pomarańczowym piasku. Jeszcze przed największymi upałami pustynia żyje, kwitnie i pachnie. Co chwila spod nóg ucieka mały przerażony gekon. Po lunchu wjeżdżamy w malownicze dolinki. Cudo rosyjskiej motoryzacji pod pewną ręką Torgo przemierza wąskie kręte przesmyki między wysokimi ścianami kanionu. W końcu dojeżdżamy do zakazu wjazdu i tu zaczyna się nasz spacer. Idziemy wzdłuż potoku co chwila przeskakując po kamieniach z lewej na prawo.

wtorek, 21 czerwca 2011

Dune's riders - Gobi KHONGORYN ELS

Powoli wycieczka dobiega końca. Teraz to, na co wszyscy czekamy ze zniecierpliwieniem - Gobi. Moje dziecięce marzenie. Z zaniepokojeniem słuchamy nowiny, że na pustyni pada od dwóch dni. Z drugiej strony to coś niewiarygodnego. O poranku, który dzięki nieprzemijającemu optymizmowi Marty stał się jeszcze przyjemniejszy, wymieniamy się adresami z Krisem i Imbi wracającymi do UB. W trakcie jazdy Stiven zaopiekował się moimi stopami, a wieczorkiem Magda poddała się kompleksowym zabiegom na mięśnie pleców. Kto powiedział, że w Mongolii nie ma luksusów?

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Dolina Orkhonu - kraina wodospadów i pól zastygłej lawy


18-20 czerwca
Woda! Dużo wody! Jeszcze nie w pełni rozpakowani - tylko ręcznik, kosmetyczka, w rękę pusta butelka, wanienka od gospodarzy i biegiem nad rzekę. Stojąc w stosie prania, na wpół rozebrani, z mokrymi czuprynami i gęsią skórką od przejmującego wiatru, łapiemy chwilę by się zorientować, jak to miejsce jest cudne. Nie jest już też nam straszna zimna woda. Na moją głowę wystarczy półtorej butelki. Skok po następną butlę i płukanie.

sobota, 18 czerwca 2011

Gorące źródła Tsenher i Tuvhum monastery - luksus dla ciala i ducha w środku niczego

15-17 czerwca
Na lunch stajemy przy dość malowniczym kanionie. Iszka tworzy swoje cuda, a my zwiedzamy. Orły kołują nad naszymi głowami. W pobliżu znajdujemy olbrzymie ovoo. Na noc rozbijamy namioty u stóp skalistego, niewysokiego masywu. W zagłębieniu jednej ze ścian znajdujemy liczne gniazda małych ptaszków. W pobliżu pasie się duże stado kóz, koni oraz jaków. Zwierzęta podchodzą coraz bliżej do naszego obozu, a w końcu niepostrzeżenie jeden jak zaczyna przeżuwać namiot Krisa i Imbi. Po kolacji Bartek wyciąga nas do pobliskich gerów pograć w kosza.

czwartek, 16 czerwca 2011

Białe jezioro TERKHIIN TSAGAAN NUUR

12-15 czerwca
Do następnego jeziora daleka droga. Podobno półtora dnia. Wszyscy wypoczęci zmierzamy ku dalszej przygodzie. Moim małym prywatnym celem jest prysznic - w końcu. Trasa prowadzi przez malowniczy górzysty krajobraz po coraz bardziej wyboistej drodze. W markecie po drodze Bartek kupuje asortyment na pustynię. Podczas postoju na obiad pokaz mody męskiej. Bawełniane lekkie koszule w tym sezonie i obowiązkowo wywietrzniki na pośladkach panowie!

niedziela, 12 czerwca 2011

Jezioro Khovsgol

9-11 czerwca.
Droga zaczyna się coraz bardziej dłużyć. Asfaltu oczywiście nie ma już od stolicy, więc nasze pośladki obite są z każdej strony i już nie wiadomo jak się ułożyć. Mimo kapcia łapanego średnio 1.5 na dzień, którego nasz kierowca potrafi wymienić w zawrotnym tempie, posuwamy się wciąż naprzód. Praktyka czyni mistrza. Iszka potrafi wyczarować wspaniały obiad z niczego w szczerym polu. Dobre jedzenie, ciepła kawa i jabłkowa herbata wspaniale podtrzymują morale ekipy.

czwartek, 9 czerwca 2011

Amarbayasgalant Monastery

7-8 czerwca
I tak międzynarodowa ekipa - nasza trójka z Polski, Imbi z Australii, Kris z Anglii i Alen z Francji - wyruszyliśmy w Mongolię. Pierwszy dzień, wszyscy podekscytowani wsiadamy do naszego vana. Żadna trasa nam niestraszna, byleby w step. Wszystko jest nowe i zachwycające. Mimo, że wokół pusto i tylko samotne drzewo pojawi się od czasu do czasu albo przetoczy się leniwe stado wychudzonych krów. I nagle w zupełnym pustkowiu wyrasta świątynia.

środa, 8 czerwca 2011

Ulaan Batar

4 czerwca
W UB byliśmy około 19:30. Poznany w autobusie facet zaprowadził nas do centrum czyli placu Suhaabatar. Na nim znajduje się parlament. Do UB Guesthouse trafiliśmy bez problemu. Od razu zaczęliśmy dowiadywać się o objazd Mongolii. Drogo - 900$ za osobę i bez koni, wielbłądów. Jutro idziemy na poszukiwanie lepszej oferty. Hostel dobry, czysty, tylko ciasny. Menadżerka wręcz pedantyczna, a właściciel z zapędami agenta specjalnego CIA.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Kijów i Rosja praktycznie

Kijów - Ukraina
Waluta: 10$-79 UAH
Język: ukraiński, rosyjski, angielski - bardzo rzadko,  głównie wśród młodzieży.
Transport: marszrutki 2,5 UAH - płatne u kierowcy, metro 2 UAH - plastikowe żetony do zakupienia na każdej stacji metra w automacie lub kasie.
Dojazd z lotniska Żuliani do Majdanu Niezaleznosti: marszrutka 213 (jeżdżą bardzo często, nawet w niedziele) do stacji metra Szuliawskaja. Stąd bezpośrednią linią lub taxi ok. 40 UAH
Wyżywienie: np. w samoobsługowym barze Pużata Chata (koło Majdanu) pełny obiad od 20-30 UAH
W sklepie: kefir litr 11UAH, woda 1.5 l - 5.5 -7 UAH, przyzwoite wino 40-70 UAH, chleb 4-5 UAH.

Rosja

środa, 1 czerwca 2011

Khuzir - kurz, żwir i zachwyt


30-31 maja, 1 czerwca - wyspa Olchon
Rano szybko zebraliśmy się i poszliśmy na marszrutkę do Khuziru na wyspie Olchon. Turlaliśmy się ok. 7 godzin z przerwą na naprawę zapasowego koła - w razie W ;-) - a także na obiad (dla chętnych). Krajobraz stawał się coraz bardziej surowy, minimalna ilość roślinności, a w pewnym momencie skończyła się nawet asfaltowa droga. Dla wygody pojechaliśmy na przełaj przez pola - a gdzie koła poniosą!...