Na wstępie: pomysł tegorocznego wyjazdu do Gruzji pojawił się w mojej głowie po powrocie z pierwszej podróży na Kaukaz czyli w 2007. Ten kraj powalił mnie - niesamowici ludzie, górskie krajobrazy oraz kuchnia - i stwierdziłam, że muszę TAM wrócić, po drodze były inne wyprawy - aż będąc na Sycylii w grudniu 2009 postanowiłam, że lato 2010 będzie należeć do Sakartvelo i tak od słowa do słowa zebrała się ekipa: ja, Aga, Daria i Dorota - moje towarzyszki podróży to kobiety z krwi i kości, z którymi konie można kraść, niejeden wyjazd za nami, a i ile wypraw przed nami - kto to może wiedzieć?
wreszcie zlapalam net
no wiec:
piatek 20 siepien
przelot do kijowa niet problem za to na miejscu kosmos czyli ukrainski porzadek, po wyjsciu z samolotu dostalysmy sie do sali z okienkami z wiza i bez wizy, stoimy do bez z formularzem arrival i departure napisalysmy ze transit to georgia i facet mowi ze my na transfer a ja mu na to ze nie bo dwie inne linie lotnicze i musimy odebrac plecaki i jeszcze raz odprawic, nie skumal i wyrzucil na transfer wkurzylam sie bo czas lecial i zrobilam drugie podejscie jak powiedzialam po angielsku separate ticket to zrozumial i cala czworke puscil czyli mnie Darie ,Age i Dorote, lot z airzena czysta przyjemnosc zabookowane wege jedzonko bylo kasza gryczana z nadziana papryka
jak wyladowalysmy w tbilisi to kontrola poszła szybko i sprawnie ale naszego kierowcy od Iriny Djaparidze nie bylo wiec wzielysmy taxi z postoju za 25 LARI,KURS 1 dolar to 1,81 lari a u Iriny okazalo sie ze ma full cos za duzo rezerwacji ale to zlota kobieta i pare telefonow i mamy spanie u jej corki Tamari,20 lari za 1 os za 1 nocleg,dostalysmy pokoj z lozkiem pietrowym i malzenskim,luzik,i na dobry poczatek wino,przepyszne
sobota 21 sierpien
nie spieszac sie wyszlysmy z Tamari z domu ok 10, podwiozla nas do Tsminda Sameba,katedra poswiecona z 10 lat temu,warto zobaczyc bo ma wielkie gabaryty,ciekawy ikonostas i cudny chór meski-udało mi sie nagrać, potem sniadanie na laweczce chaczapuri z kefirem pyyyychaaaa
Poszlysmy do kosciola metekhi, twierdza narikala,kosciol sioni-niesamowity klimat ,kosciol antiochi ,aleja rustaveli, kolacje zjadlysmy w lokalu ktory pamietalam z pierwszego wyjazdu-khinkhali,pomidor z ogorkiem ,grilowany baklazan z orzechami wloskimi z piwkiem niebo w gebie za 47 lari na 4 od
niedziela 22 sierpien
w planie mccheta ok 30 min od Tbilisi,pojechalysmy na Didube dworzec busem 40 tetri za 1 os,chcialysmy wziac marszrutke ale nawinal sie taksowkarz i stanelo na 25 lari za trase tbilisi-mcheta-dzwari-tbilisi za 4 osoby,super, zobaczylysmy katedre Svetiskhoveli ,kosciol Samtarvo i kosciol Dzwari-najświetszy ze świetych, na wzgorzu z widokiem na Mcchete i połączenie rzeki Mtkvari z Aragvi,,super!!!!! wrocilismy do Tbilisi i stwiedzilismy ze nalezy sie nam siesta w ogrodzie botanicznym 1 lari za 1 os-niestety zapuszczony, z arbuzem w glownej roli, rewela

w planie mccheta ok 30 min od Tbilisi,pojechalysmy na Didube dworzec busem 40 tetri za 1 os,chcialysmy wziac marszrutke ale nawinal sie taksowkarz i stanelo na 25 lari za trase tbilisi-mcheta-dzwari-tbilisi za 4 osoby,super, zobaczylysmy katedre Svetiskhoveli ,kosciol Samtarvo i kosciol Dzwari-najświetszy ze świetych, na wzgorzu z widokiem na Mcchete i połączenie rzeki Mtkvari z Aragvi,,super!!!!! wrocilismy do Tbilisi i stwiedzilismy ze nalezy sie nam siesta w ogrodzie botanicznym 1 lari za 1 os-niestety zapuszczony, z arbuzem w glownej roli, rewela

jutro jedziemy do Kazbegi-góry :-)))) podrodze chcemy zobaczyc twierdze Ananuri, a po przyjezdzie moze wyskoczymy do Wawozu Dariali z zamkiem Tamary,
kolejnego dnia chcemy podejsc do lodowca Gergeti po drodze kosciolek tcminda sameba,ale to zalezy od pogody jak wiadomo w gorach jest roznie
poniedziałek 23 sierpien
z rana w poniedzialek pojechalysmy do Kazbegi,obecnie dziala stara nazwa Stepancminda ,marszrutka za 10 lari za 1 osobe,3 godz,Droga Wojenna,kierowca zgodzil sie na 5 min na foto twierdzy Ananuri cudenko nad jasnoszmaragdowym jeziorem dobre i to, zaraz po wyjsciu z marszrutki kilkoro lokanych zaproponowalo kwatere ,ja i Daria poszlysmy jedna zobaczyc ,ok 2 pokoje 2 osobowe ,ze sniadaniem ikolacja za 25 lari za 1 os,byla jeszcze jadna oferta ale to ok i wzielysmy-blad jak sie okazalo pozniej
zaraz udalo sie nam zorganizowac taxi lada niva 4x4 do wawazu Dariali z wodospadami Gergeli na ok 2,5 godz za 50 lari za 4 os w obie str,cudnie,pojechalismy pod rosyjska granice w bezpiecznej odleglosci tak zeby z kałasza nie dostac,wodospady suuuper,
widzialysmy ok 6-7 orlow szybujacych

kolejnego dnia chcemy podejsc do lodowca Gergeti po drodze kosciolek tcminda sameba,ale to zalezy od pogody jak wiadomo w gorach jest roznie
poniedziałek 23 sierpien
z rana w poniedzialek pojechalysmy do Kazbegi,obecnie dziala stara nazwa Stepancminda ,marszrutka za 10 lari za 1 osobe,3 godz,Droga Wojenna,kierowca zgodzil sie na 5 min na foto twierdzy Ananuri cudenko nad jasnoszmaragdowym jeziorem dobre i to, zaraz po wyjsciu z marszrutki kilkoro lokanych zaproponowalo kwatere ,ja i Daria poszlysmy jedna zobaczyc ,ok 2 pokoje 2 osobowe ,ze sniadaniem ikolacja za 25 lari za 1 os,byla jeszcze jadna oferta ale to ok i wzielysmy-blad jak sie okazalo pozniej
zaraz udalo sie nam zorganizowac taxi lada niva 4x4 do wawazu Dariali z wodospadami Gergeli na ok 2,5 godz za 50 lari za 4 os w obie str,cudnie,pojechalismy pod rosyjska granice w bezpiecznej odleglosci tak zeby z kałasza nie dostac,wodospady suuuper,
widzialysmy ok 6-7 orlow szybujacych

po powrocie do kwatery byla kolacja -taka sobie chyba resztki z poprzedniago posilku,niestety gospodyni chciala nawet kase za wino, domowe podobno, 2 x niz w sklepie komercja, sympatia na sile, stwierdzilysmy ze zmienimy nocleg, cos sie wymysli
wtorek 24 sierpien
pobudka 6 rano patrze przez okno o gora Kazbeg oswietlona pod czas wschodu slonaca, ani jednej chmury obudzilam Daria zlapalysmy aparaty i na podworko, sesja foto, po sniadaniu smazone ziemniaki, pomidor itp ok 8 wyszlysmy w kierunku kosciola Tcminda Sameba, latwym szlakiem ze wzgledu na kolano Agi i po 1,5 godz bylysmy na miejscu, pogoda rewelacja zero chmurek pelne slonce, siesta pod kosciolkiem, ja i Daria idziemy pod lodowiec Gergeti, dziewczyny za jakis czas wracja i szukaj innego spania

wtorek 24 sierpien
pobudka 6 rano patrze przez okno o gora Kazbeg oswietlona pod czas wschodu slonaca, ani jednej chmury obudzilam Daria zlapalysmy aparaty i na podworko, sesja foto, po sniadaniu smazone ziemniaki, pomidor itp ok 8 wyszlysmy w kierunku kosciola Tcminda Sameba, latwym szlakiem ze wzgledu na kolano Agi i po 1,5 godz bylysmy na miejscu, pogoda rewelacja zero chmurek pelne slonce, siesta pod kosciolkiem, ja i Daria idziemy pod lodowiec Gergeti, dziewczyny za jakis czas wracja i szukaj innego spania

Szlysmy ok 4 godz,cudne widoki,szczyt Kazbeg w calej krasie,mijalysmy stado koni,bosko,dotarlysmy w rejon lodowca ,niestety globalne ocieplenie skrocilo go ,ale i tak super,jestem na wysokosci 2930 m npm. Schodzilysmy szybko ok 2 godz do kosciola ,w deszczu ,slabym,i ok 1 godz do miasteczka,Aga i Dorota znalazly nowy nocleg-okazalo sie strzal w 10, u Wasilija,cena taka sama ,o niebo lepiej ,jego zona swietnie gotuje,obok domu rozbili namioty nasi -4 chlopakow i Kanadyjczyk jada stopem do Indii i Nepalu,bomba,wino i nocne rozmowy Polakow o zyciu, fajni
zmiana planu wycielysmy 1 dzien nad morzem na rzecz rejonu Kazbegi,i jutro jedziemy do doliny Truso-na ten temat nie ma w przewodnikach-60 lari za 4 os,jest to ok 25 km na płd-zach od Kazbegi
środa 25 siepien
o 7 sniadanie a pobudka o 6, i jedziemy, w jednym aucie my a w drugim 2 pary z Izraela
Wasilji wysadza nas w wiosce Kobi i dalej idziemy kanionem,huk rzeki ,niesamowita przyroda rosliny ,jaszczurki i motyle itp,i po ok 1,5 godz wychodzimy na ogromna przestrzen na gruzinskie pammukale,tyla ze woda siarkowa,aparat nie odkleja sie od reki i oka. Idziemy sciezka ,siesta nad rzeka,doczlapalismy sie do wioski i zostalismy zaproszeni do domu na kawe -mocna i slodka,my pagawarit pa ruski i kupilysmy kawal sera domowe roboty niebo w gebie

Wasilij powiedzial ze ma byc jezioro z gejzerem ale gospdarz powiedzial, ze tam nie mozna bo gruzinskie wojsko i zaraz ruscy,ale gdzie diabel nie moze tam posle babe z Poslki i to 4 sztuki,poszlysmy pod szlaban,mowimy ze chcemy isc nad jezioro ,a sodat at kuda? az polszy.a sa pasporty? no sa ,krotka rozmowa przez krotkofalowke i paszli,na kolejnym posterunku sprawdzili papiery i szukamy tego jeziora i niestety wyschlo zawracamy zaczepil na gruzinski soldat ,rambo,pogadalysmy,chcial nas namowic naKachetie i wino ale nam sie spieszy bo Wasilji czeka i daswidania W drodze powrotnej spotkalysmy pare z Izraela i wymienilysmy sie z Gail mail ,bo kto wie moze pojade na bliski wchod,
zmiana planu wycielysmy 1 dzien nad morzem na rzecz rejonu Kazbegi,i jutro jedziemy do doliny Truso-na ten temat nie ma w przewodnikach-60 lari za 4 os,jest to ok 25 km na płd-zach od Kazbegi
środa 25 siepien
o 7 sniadanie a pobudka o 6, i jedziemy, w jednym aucie my a w drugim 2 pary z Izraela
Wasilji wysadza nas w wiosce Kobi i dalej idziemy kanionem,huk rzeki ,niesamowita przyroda rosliny ,jaszczurki i motyle itp,i po ok 1,5 godz wychodzimy na ogromna przestrzen na gruzinskie pammukale,tyla ze woda siarkowa,aparat nie odkleja sie od reki i oka. Idziemy sciezka ,siesta nad rzeka,doczlapalismy sie do wioski i zostalismy zaproszeni do domu na kawe -mocna i slodka,my pagawarit pa ruski i kupilysmy kawal sera domowe roboty niebo w gebie

Wasilij powiedzial ze ma byc jezioro z gejzerem ale gospdarz powiedzial, ze tam nie mozna bo gruzinskie wojsko i zaraz ruscy,ale gdzie diabel nie moze tam posle babe z Poslki i to 4 sztuki,poszlysmy pod szlaban,mowimy ze chcemy isc nad jezioro ,a sodat at kuda? az polszy.a sa pasporty? no sa ,krotka rozmowa przez krotkofalowke i paszli,na kolejnym posterunku sprawdzili papiery i szukamy tego jeziora i niestety wyschlo zawracamy zaczepil na gruzinski soldat ,rambo,pogadalysmy,chcial nas namowic naKachetie i wino ale nam sie spieszy bo Wasilji czeka i daswidania W drodze powrotnej spotkalysmy pare z Izraela i wymienilysmy sie z Gail mail ,bo kto wie moze pojade na bliski wchod,
dolina Truso -to niesamowite miejsce jeszcze malo turystow,wiec trzeba jechac
czwartek 26 siepien
o 8 mamy marszrutke do Tbilisi za 10 lari /1 os,poznajemy Francuzke Judith,podrózuje po Kaukazie własnie wjechala z Armenii,chce dojechac do Kutaisi i nastepnego dnie do Svanetii tak jak my,może sie spotkamy,3 godz i na miejscu,szybko lapiemy do Gori ,odjazd o 11 ,ok 60 min ,16 lari za 4 os w Gori zlapalysmy taxi do skalnego miata Upliscyche -bilet wstępu 3 lari/1 os-i po 15 min na miejscu,ok polazilysmy po ruinach i wracamy bo ok 14 mamy marzszrutke do Kashuri i dalej do Kutaisi,

czwartek 26 siepien
o 8 mamy marszrutke do Tbilisi za 10 lari /1 os,poznajemy Francuzke Judith,podrózuje po Kaukazie własnie wjechala z Armenii,chce dojechac do Kutaisi i nastepnego dnie do Svanetii tak jak my,może sie spotkamy,3 godz i na miejscu,szybko lapiemy do Gori ,odjazd o 11 ,ok 60 min ,16 lari za 4 os w Gori zlapalysmy taxi do skalnego miata Upliscyche -bilet wstępu 3 lari/1 os-i po 15 min na miejscu,ok polazilysmy po ruinach i wracamy bo ok 14 mamy marzszrutke do Kashuri i dalej do Kutaisi,

ok 17 jestesmy na miejscu ,jedziemy po malym nieporozumieniu taksiarzem do Giorgio guest house-adres od Iriny,i kogo my widzimy ?Judith!w piątke jedziemy do Mestii-główne miasto Svanetii-a pokoje miłe ,czyste,winogrona wisza wszedzie,idziemy na kolacje i spac,miedzy czasie niezła ulewa nas złapala ale tylko na moment wzielysmy taxi do centrum i pyszna kolacja w drugim podejściu do lokalu,w pierwszym albo piwo albo khinkali,było po piwku i ewakuacja,na druga str ulicy do restauracji,
jutro pobudka ok 5:45 i o 7 jedziemy do Zugdidi i zmieniamy na marszrutke do Mestii ,przed nami Svanetia
od piątku 27 sierpnia jestesmy w Svanetii,dotarcie bylo trudne nasza marszrutka jechala 6 godzin ,140km,,co troche sie gdzies zatrzymywala i w ten sposob dostarczala towar,znalazlysmy swietny guesthouse,25 lari za 1 noc ze sniadaniem i kolacja ,mama Giorgia swietnie gotuje ,nie mozemy dac rady tym pysznoscia,centrum miasteczka to plac budowy,mało klimatycznie, ale dajmy szanse,wieczorem chłopaki zaprosili nas na zwiedzanie wieży,i wywiazała sie imprezka przy ognisku z gruzinskimi toastami,piwkiem ,wódeczka i rewelacyjnymy korniszonami

jutro pobudka ok 5:45 i o 7 jedziemy do Zugdidi i zmieniamy na marszrutke do Mestii ,przed nami Svanetia
od piątku 27 sierpnia jestesmy w Svanetii,dotarcie bylo trudne nasza marszrutka jechala 6 godzin ,140km,,co troche sie gdzies zatrzymywala i w ten sposob dostarczala towar,znalazlysmy swietny guesthouse,25 lari za 1 noc ze sniadaniem i kolacja ,mama Giorgia swietnie gotuje ,nie mozemy dac rady tym pysznoscia,centrum miasteczka to plac budowy,mało klimatycznie, ale dajmy szanse,wieczorem chłopaki zaprosili nas na zwiedzanie wieży,i wywiazała sie imprezka przy ognisku z gruzinskimi toastami,piwkiem ,wódeczka i rewelacyjnymy korniszonami

sobota 28 sierpien
poszlismy w kierunku lodowca chalaati ,pieknie,cudnie ,bylo widac szczyt Ushba,osniezony,rwaca rzeka,duuuuzo fotek,koncowka ciezka,bardzo,ja i Aga zrezygnowalysmy,stwierdzilysmy ze przejścia przez rumowisko,gdzie zaden kamien nie jest stabilny nie zaryzykujemy,Dorota,Daria ,Judith i gruzin Zaza poszli dalej ,z dolu wygladalo to zle ,schodzily male lawiny kamieni,Dorota i Judith zawrocily,a Daria i Zaza poszli dalej i dotkneli lodowca,cisnienie mi skoczylo,wszystko skonczylo sie dobrze

poszlismy w kierunku lodowca chalaati ,pieknie,cudnie ,bylo widac szczyt Ushba,osniezony,rwaca rzeka,duuuuzo fotek,koncowka ciezka,bardzo,ja i Aga zrezygnowalysmy,stwierdzilysmy ze przejścia przez rumowisko,gdzie zaden kamien nie jest stabilny nie zaryzykujemy,Dorota,Daria ,Judith i gruzin Zaza poszli dalej ,z dolu wygladalo to zle ,schodzily male lawiny kamieni,Dorota i Judith zawrocily,a Daria i Zaza poszli dalej i dotkneli lodowca,cisnienie mi skoczylo,wszystko skonczylo sie dobrze

niedziela 29 sierpien
mialysmy zalatwiony transport jeep z kierowca do Ushguli na 6 ale okzała sie że nasz driver jest po ostrej imprezie,nie wytrzzwial,i po drodze zmusilysmy do stopa ,koles puscil pawia,na szczescie jechaly 2 busy z gruzinskimim turystami i nam baaardzooo pomogli ,poprostu zabrali nas do swojego busa,i tak spedzilysmy dzien z gruzinami,ich goscinosc nie zna granic,
a Ushguli ,fajna wioska na 2100 m npm.z widokiem na szczyt Shkara. W drodze powrotnej spytalysmy czy jakos mozemy sie odwdzieczyc,kasa ,zdecydowane niet i jeszcze nakarmili chaczapuri i koburdi,w guesthouse czekala na nas kolacja,ryby wedzone,gotowane,lobio pasta z czerwonej fasoli,bakalzany pych,pare kilo wiecej mnie Jutro idziemy do jeziora koruldi,tzn ja ,Daria i Judith,Aga i Dorota robia sobie wolne

mialysmy zalatwiony transport jeep z kierowca do Ushguli na 6 ale okzała sie że nasz driver jest po ostrej imprezie,nie wytrzzwial,i po drodze zmusilysmy do stopa ,koles puscil pawia,na szczescie jechaly 2 busy z gruzinskimim turystami i nam baaardzooo pomogli ,poprostu zabrali nas do swojego busa,i tak spedzilysmy dzien z gruzinami,ich goscinosc nie zna granic,
a Ushguli ,fajna wioska na 2100 m npm.z widokiem na szczyt Shkara. W drodze powrotnej spytalysmy czy jakos mozemy sie odwdzieczyc,kasa ,zdecydowane niet i jeszcze nakarmili chaczapuri i koburdi,w guesthouse czekala na nas kolacja,ryby wedzone,gotowane,lobio pasta z czerwonej fasoli,bakalzany pych,pare kilo wiecej mnie Jutro idziemy do jeziora koruldi,tzn ja ,Daria i Judith,Aga i Dorota robia sobie wolne

znowu mam dostep do netu,jestesmy w Borzomi,od 2 wrzesnia
a po drodze:
poniedziałek 30 sierpien
trasa w kierunku jeziora Koruldi jest jedna z najbardziej malowniczych jaką szlam,poczatkowy odcinek nic specjalnego przez las ale polana pod wzgorzem z krzyzem cudo panorama 360 stopni mam filmik,jastrzebie nad glowa rewela,dalej szlysmy w sumie we 3 ja Daria i Judith,Aga i Dorota zostaly w Mestii -oddech,grzbietem majac na wprost szczyt Ushbe -super,niestety byl skwar,wiec not easy,ale widoki alpejskie,mnie troche kolana siadly i ponad 30 stopni dogrzalo i odpuscilam w sumie niedaleko jeziora,Daria i Judith poszly dalej ale okazalo sie ze to bardziej sadzawka z krowami.ja kontemplowalam widoki.mnostwo fot.stwierdzilysmy ze wrocimy lagodniejsza droga troche dluzsza od wejsciowej okazalo sie ze jest znacznie dluzsza ,na szczescie zlapal nas stop w postaci kamaza z sianem dziewczyny na gore ,a ja do kabiny,i tak sie doturlalysmy do Mestii

wtorek 31 sierpien
wyjazd z Mestii to wyczyn,pobudka 5 rano bo pierwsza marszrutka o 6,okazalo sie ze pelna ,nastepna o 7 ,tez full,ja ,Daria i Judith wrocilysmy do naszego guesthouse i gospodyni zbudzila swojego syna Giorgio,zeby cos zdzialal,udalo sie nam wyjechac przed 9, i w 4 godziny bylysmy w Zugdidi,zawsze da sie wybrnac z kwasu.
-czekalysmy ok 50 min,na busa do Poti i dalej do Ureki-Morze Czarne,
kwatery o standardzie rozpad do lux przez ok,
znalazlysmy hotel Kopala,za 30 lari ze sniadaniem i kolacja,jedzenie nic specjalnego ale byla klima ,wlasna lazienka ,podarujmy sobie odrobine luksusu,
wyjazd z Mestii to wyczyn,pobudka 5 rano bo pierwsza marszrutka o 6,okazalo sie ze pelna ,nastepna o 7 ,tez full,ja ,Daria i Judith wrocilysmy do naszego guesthouse i gospodyni zbudzila swojego syna Giorgio,zeby cos zdzialal,udalo sie nam wyjechac przed 9, i w 4 godziny bylysmy w Zugdidi,zawsze da sie wybrnac z kwasu.
-czekalysmy ok 50 min,na busa do Poti i dalej do Ureki-Morze Czarne,
kwatery o standardzie rozpad do lux przez ok,
znalazlysmy hotel Kopala,za 30 lari ze sniadaniem i kolacja,jedzenie nic specjalnego ale byla klima ,wlasna lazienka ,podarujmy sobie odrobine luksusu,
środa 1 wrzesien
w Ureki tropik,wilgotnoisc z 80-90 % leje sie z czlowieka,dobrze ze byl wiatr,to byl dzien lenistwa i opychania sie melonem i arbuzem pycha!!!

w Ureki tropik,wilgotnoisc z 80-90 % leje sie z czlowieka,dobrze ze byl wiatr,to byl dzien lenistwa i opychania sie melonem i arbuzem pycha!!!

czwartek 2 wrzesień
z rana wyjechalysmy do Poti,i czekalysmy ok 1,5 godz na busa do Tbilisi,a wysiadalysmy w Khashuri,zeby zlapac busa do Borzomi,dojechalysmy na ok 16,ciezko ,goraco na dworcu wyhaczyl nas facet i zaproponowal kwatere,2 duze pokoje,lazienka osobno,za 20 lari za 1 os,bez jedzenie,ok, poszlysmy do parku zdrojowego-fajny ,zadbany, sporo Polakow w miescie ,u nas na kwaterze tez,3 jadaca do Armenii

z rana wyjechalysmy do Poti,i czekalysmy ok 1,5 godz na busa do Tbilisi,a wysiadalysmy w Khashuri,zeby zlapac busa do Borzomi,dojechalysmy na ok 16,ciezko ,goraco na dworcu wyhaczyl nas facet i zaproponowal kwatere,2 duze pokoje,lazienka osobno,za 20 lari za 1 os,bez jedzenie,ok, poszlysmy do parku zdrojowego-fajny ,zadbany, sporo Polakow w miescie ,u nas na kwaterze tez,3 jadaca do Armenii

piątek 3 wrzesien
dzis bylismy w Vardzi-skalne miasto,robi wrażenie ,i zobaczyłysmy zamek Khertwisi super ,120 lari za 4 os,z wyjazdem z Borżomi, a popołudniem pojedziemy kolejka na wzgorze w parku wciagnac arbuza ,z widokiem na Borzomi

dzis bylismy w Vardzi-skalne miasto,robi wrażenie ,i zobaczyłysmy zamek Khertwisi super ,120 lari za 4 os,z wyjazdem z Borżomi, a popołudniem pojedziemy kolejka na wzgorze w parku wciagnac arbuza ,z widokiem na Borzomi

nastepny net w Tbilisi ,jutro w gory w rejonie Bakuriani a w niedziele do Stolicy.
sobota 4 wrzesien
z rana ok 9 pojechalysmy do Bakuriani,ok 30 km od Borzromi,za 3 lari od 1os
miasteczko senne,zyje w sezonie narciarskim,baza noclegowa robi wrazenie,pensjonaty,hotele,wypasik,sadze ze w zimie nie ma gdzie palca wcisnac,kilka wyciagow,jak Lot utrzyma stosunkowo tanie przeloty to naspokojnie mozna przyleciec poszusowac,za male pieniadze,
zrobilysmy maly trek na gore Kohte ok 2150 m npm,goraca i stroooomoooo,widok na okolice nie powala,jest ok,
z rana ok 9 pojechalysmy do Bakuriani,ok 30 km od Borzromi,za 3 lari od 1os
miasteczko senne,zyje w sezonie narciarskim,baza noclegowa robi wrazenie,pensjonaty,hotele,wypasik,sadze ze w zimie nie ma gdzie palca wcisnac,kilka wyciagow,jak Lot utrzyma stosunkowo tanie przeloty to naspokojnie mozna przyleciec poszusowac,za male pieniadze,
zrobilysmy maly trek na gore Kohte ok 2150 m npm,goraca i stroooomoooo,widok na okolice nie powala,jest ok,
w drodze powrotnej kierowca marszrutki zapropopnowal za dodatkowe 1 lari podjazd do monastyru Timotesinuba,strzal w 10,maly kosciolek,z XII wieku,cudenko


niedziela 5 wrzesień
juz jestesmy w Tbilisi,o 8 rano wyjechalysmy z Borzomi i po ok 2 godz,bylysmy na dwocu Didube,i skoczylysmy na bazarek, no i szal cial, przyprawy, przetwory, kawa swiezo zmielona, gdzie ja to zapakuje?mnostwo owocow,warzyw prosto z grzadki,super. Wzielysmy taxi za 7 lari i jestesmy w domu Iriny,polska enklawa :-))
zostaly ostatnie zakupy -sery,wino i muzyka,i wypasiona kolacja na zakonczenie wyjazdu do Sakartvelo=Gruzji
zrobilysmy zakupy,plecaki pękaly w szwach ale dało radke
ostatni posilek zjadłysmyw knajpie na aleji Rustaweli,miesko,rybka w sosie orzechowym ,zupy grzybowa z pieczarkami w ilości max,salatka zpomidora i ogórka z orzechami włoskimi,piwo i wino,a na koniec kelnerka walneła sie w rachunku na prawie 20 lari ale udało sie wyjasnic
juz jestesmy w Tbilisi,o 8 rano wyjechalysmy z Borzomi i po ok 2 godz,bylysmy na dwocu Didube,i skoczylysmy na bazarek, no i szal cial, przyprawy, przetwory, kawa swiezo zmielona, gdzie ja to zapakuje?mnostwo owocow,warzyw prosto z grzadki,super. Wzielysmy taxi za 7 lari i jestesmy w domu Iriny,polska enklawa :-))
zostaly ostatnie zakupy -sery,wino i muzyka,i wypasiona kolacja na zakonczenie wyjazdu do Sakartvelo=Gruzji
zrobilysmy zakupy,plecaki pękaly w szwach ale dało radke
ostatni posilek zjadłysmyw knajpie na aleji Rustaweli,miesko,rybka w sosie orzechowym ,zupy grzybowa z pieczarkami w ilości max,salatka zpomidora i ogórka z orzechami włoskimi,piwo i wino,a na koniec kelnerka walneła sie w rachunku na prawie 20 lari ale udało sie wyjasnic
a i kupiłysmy muze-ciekawa
ostatnie newsy i podsumowanie juz z Polski,jutro,w poniedzialek o 7 rano mamy przelot do kijowa -a 5:30 mamy byc na lotnisku,ostatnia wczesna pobudka o 4 , a potem do Katowic
poniedziałek 6 wrzesien
pobudka o 4 rano,a czasu polskiego o 2 ,Irina nas pożegnala ,na droge pobłogosławila i na lotnisko,przeloty poszly gładko,Tbilisi-Kijów,wyladowalismy przed czasem ok 10 min,na kontroli paszportów niet problem,a lot kijów-katowice ,sprawnie,w Polsce wylądowałysmy też przed czasem z 20 min. mały szok termiczny nas dopadł,
podsumowanie
czy warto jechac do Gruzji?
OCZYWISCIE ŻE TAK przecudowne krajobrazy,przesympatyczni,ludzie,pyszne jedzenie-uwaga można przytyć :-))),i przygód co nie miara
ostatnie newsy i podsumowanie juz z Polski,jutro,w poniedzialek o 7 rano mamy przelot do kijowa -a 5:30 mamy byc na lotnisku,ostatnia wczesna pobudka o 4 , a potem do Katowic
poniedziałek 6 wrzesien
pobudka o 4 rano,a czasu polskiego o 2 ,Irina nas pożegnala ,na droge pobłogosławila i na lotnisko,przeloty poszly gładko,Tbilisi-Kijów,wyladowalismy przed czasem ok 10 min,na kontroli paszportów niet problem,a lot kijów-katowice ,sprawnie,w Polsce wylądowałysmy też przed czasem z 20 min. mały szok termiczny nas dopadł,
podsumowanie
czy warto jechac do Gruzji?
OCZYWISCIE ŻE TAK przecudowne krajobrazy,przesympatyczni,ludzie,pyszne jedzenie-uwaga można przytyć :-))),i przygód co nie miara






0 komentarze:
Prześlij komentarz